HomeDorobek naukowyArtykułyGeopolityka Aleksandra Dugina

Aleksander Dugin, „Podstawy geopolityki” Moskwa 1997

Książka Dugina[1] już od pierwszych stron budzi respekt, może nie ze względu na jej pompatyczny tytuł, zakres poruszanych problemów i sposób oglądania świata ile z powodu osadzenia dzieła w militarno-politycznym kompleksie intelektualnym Federacji Rosyjskiej. Książkę bowiem recenzował generał N.P. Kłokotow, szef Katedry Strategii Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego FR. Prawa autorskie przypisano dwóm podmiotom: wydawnictwo „Arktogeja”, oraz Centrum Specjalnych Badań Meta-strategicznych. Książka ukazała się w ramach serii „Wielka Przestrzeń”. Autor przygotowywał swoje dzieło w czasie, gdy nad Rosją szalał kryzys polityczny i gospodarczy. Wycofanie wojsk rosyjskich z Europy, lokalne wojny, konflikt na Kaukazie, pijany Prezydent Borys Jelcyn, który wydawał się „wyprzedawać” Rosję zachodowi i oligarchom a w tym czasie szczerzy patrioci zepchnięci do defensywy marzyli o nowym otwarciu i nadejściu przywódcy, który skutecznie zamknie okres smuty i rozpadu ZSRR. Obraz ten na tyle przygnębiał elity polityczne, dlatego wielu z nich sięgnęło do głębszych pokładów rosyjskiej historii, aby szukać inspiracji dla odbudowy narodowej dumy.

Wielu autorów z obszaru nauk politycznych, analityków, ekspertów, dziennikarzy wyśmiewa Dugina, a niektórzy uznają go nawet za niegroźnego wariata uprawiającego pseudonaukę. Inni twierdzą, że książka Dugina kształtowała w końcu lat 90-tych umysły elit politycznych, funkcjonariuszy armii i wszelkich służb specjalnych oraz działaczy politycznych, gospodarczych, z których znaczna część stanowi dzisiaj ekipę rządzącą współczesną Rosją. Być może trafna jest analogia z Władimirem Żyrynowskim, który często wypowiada głośno to, o czym skrycie myśli się na Kremlu. Dugin ujmuje politykę międzynarodową tak jak widzą ją ludzie ukształtowani w sowieckich instytucjach militarnych.

Książkę warto przyswoić, aby głębiej zrozumieć współczesną Rosję. Fragmenty „Podstaw geopolityki” powinny wejść do kanonu tekstów źródłowych dla studentów zajmujących się zarówno badaniami postimperialnymi jak i tzw. „wschodoznawstwem”. Niektóre cytaty, które przytoczymy lub wykorzystamy poniżej mogą być dla „polskiej duszy” bolesne i dotkliwe, ale może właśnie dlatego warto się nad nimi głębiej pochylić.

We wstępie książki zaczynamy rozumieć dlaczego dzieło powstało, na jakie ideologiczne zapotrzebowanie wychodziło naprzeciw, jaki był grunt społeczny dla tego typu lektury. Rozpad ZSRR, krach systemu komunistycznego dla wielu ludzi sowieckich, nie tylko humanistów, stał się olbrzymim ciosem. Tylko część umiała sobie z tym poradzić odtwarzając kawałek po kawałku, niejako ze strzępów świat chrześcijański lub humanistykę europejską. Okazało się, że porządek marksowski, który pozwalał im układać się ze światem, dawał jakieś poczucie prowizorycznej harmonii opartej na wierze w pozytywistyczny model świata. Paralela między marksizmem a geopolityką, którą oferuje Dugin usiłuje wypełnić pustkę jaka powstała po kompromitacji „naukowego komunizmu” i jego narzędzi badawczych. Dugin uważa, że marksizm doskonale tłumaczył mechanizmy społeczne procesów produkcji, demaskował i obnażał burżuazyjną ideologię, ale odnosiło się to do pewnej zamkniętej epoki historycznej. Dzisiaj potrzebny jest inny rodzaj demaskatorskiej pasji, w tym może pomoc geopolityka, która pokazuje mechanizmy rządzące stosunkami międzynarodowymi. Wyzwolenie pracy dokonane przez Marksa daje się porównywać do systemu ochrony terytoriów, oferowanego przez geopolitykę.

Postulaty geopolityki są, jak można odnieść wrażenie, próbą wypełnienia ideologicznej pustki. Zadania geopolityki wychodzą jednakże poza dyskurs naukowy, gdyż praca Dugina aż za mocno w Weilu miejscach nosi, mimo deklaracji pozostania na poziomie rozważań akademickich, charakter manifestu politycznego skierowanego do tych, którzy posiadają realne narzędzia prowadzenia polityki zagranicznej państwa.

Czym jest geopolityka według Dugina? To po prostu światopogląd[2]. Dlatego nie warto zestawiać ją w jednym szeregu z naukami, trzeba to robić jedynie porównując z systemami nauk. Dugin próbuje definiować dalej: „Ona (geopolityka- przyp. tłum.) znajduje się na tym samym poziomie, co marksizm, liberalizm, itd. tj, systemy interpretacji społeczeństwa i historii, wydzielając jako podstawową zasadę jakieś jedno najważniejsze kryterium oraz prowadzące do niego pozostałe niezliczone aspekty człowieka i przyrody. Dalej Dugin zmaga się z definicją geopolityki próbując szukać analogii z marksizmem i liberalizmem. Kilka akapitów dalej wraca do próby definicji w sposób następujący: „Geopolityka – to światopogląd władzy, nauka o władzy i dla władzy (….) Geopolityka – to dyscyplina elit politycznych (zarówno obecnych jak i alternatywnych), a cała jej historia przekonująco udowadnia, że zajmowali się nią wyłącznie ludzie, którzy aktywnie brali udział w procesie zarządzania państwami i narodami lub przygotowujący się do tej roli…[3].

Dugin w pierwszym rozdziale swojej rozprawy, korzystając z prac Friedricha Ratzel’a, Halforda Mackindera i innych „prekursorów geopolityki” z początku XX wieku, dokonuje zgrabnego podziału świata na tellurokratię (ludy i imperia lądowe) i talassokratię (ludy i imperia morskie) Nie bez wpływu , choć autor woli powoływać się na zachodnich autorów (Karla Schmita, Karla Haushofera, Vidala de la Blache’a) na wywody i sposób opisywania świata pozostają lektury dzieł rosyjskich autorów oraz ich interpretatorów. Wyraźnie widać „odcisk” myśli i koncepcji Gumiliowa, Sawickiego, ale Dugin wybiera dla rosyjskiego czytelnika wzorce niemieckiej humanistyki wzbogacając uzasadnienie dla geopolityki cytatami z prac Haushofera czy autora „Teologii politycznej”,

Gdyby pozostawać w konwencji złośliwego komentatora to widać u Dugina, że podział świata proponowany przez niego ni mniej ni więcej nakłada się na podział wpływów między USA i ZSRR. Świat atlantycki to „talassokratia” dążąca do poszerzania swojego oddziaływania i opanowania reszty świata. Na drugim biegunie sięgamy oczywiście do historii widząc więcej prostych analogii: Ateny – Kartagina, Rzym-Sparta, demokracja-ideokracja, itd.

Świat współczesny to permanentna wojna tych dwóch światów w jego różnorodnych epifaniach, wariacjach i rolach. Nietrudno w ten zgrzebny schemat wcisnąć z jednej strony siły zachodnie dążące do podporządkowania Wschodu z drugiej siły Euroazji dążące do pokojowego zatrzymania tego procesu.

Ale Dugin nie poprzestaje na takich utartych schematach. Idzie śmiało dalej szukając „Lebensraum” dla postsowieckiej myśli imperialnej upokorzonej wielką przegraną w wyścigu z Zachodem. Postulatem zasadniczym jest stworzenie Nowego Imperium. To bszar euroazjatycki, trochę chyba jednak wykoncypowany z popularnych opracowań i tłumaczeń prac zachodnich autorów pokroju Huntingtona.

Nowym sojusznikiem odradzającej się Rosji (na gruzach ZSRR) mogą być inne obszary i nowe imperia, przy pomoc których udałoby się pokonać talasssokratyczny „świat euroatlantycki”. Tutaj Dugin dostrzega trzy osie geopolityczne, na których Rosja mogłaby się oprzeć w budowaniu nowych geopolitycznych strategii, realizując podstawowe zadanie budowy „Nowego Imperium”.

  1. Oś Berlin-Moskwa
  2. Oś Berlin Teheran
  3. Os Berlin Tokio

Śledząc nowsze prace Dugina i porównując z „Podstawami geopolityki” warto zwrócić uwagę na obecność-nieobecność Chin. Dugin widać nie brał także pod uwagę faktu, że potęga Chin, która w ostatniej dekadzie stała się dla Rosji potężnym wyzwaniem geopolitycznym, gospodarczym, militarnym demograficznym itd., jest dla USA dużo istotniejsza w polityce Waszyngtonu niż relacje z Moskwą. Przesunięcie osi geopolitycznych na Ocean Spokojny , na ośrodki gospodarcze i polityczne pomiędzy Azją południowo-wschodnią a zachodnim wybrzeżem USA w dużym stopniu dezaktualizuje koncepcję Euroazjatycką Dugina. Oczywiście nie do końca, gdyż Moskwa ma do ugrania odbicie całego obszaru postsowieckiego oraz zagospodarowanie polityczne i gospodarcze Europy Środkowej.

Oś Berlin-Moskwa musi być szczególnie interesująca dla Polski. W obszarze europejskim, według Dugina ciągle trwa wojna o środkową część Europy. Projekt euroazjatycki ma się stać w tym procesie zagospodarowywania Europy środkowej, swoistym elementem spajającym Moskwę i Berlin[4]. Budowa imperium euroazjatyckiego może się dokonać właśnie poprzez wykorzystanie na obszarze całej Euroazji niemieckiego potencjału technologicznego oraz wspólne zagospodarowanie Europy Środkowej. Według Dugina Europa Środkowa jest w sposób naturalny skonstruowana tellurokreatycznie, jest bliższa ideokracji euroazjatyckiej. Wpływ Europy Środkowej można rozciągnąć także na Włochy i Hiszpanię. Naturalną stolicą tej środkowoeuropejskiej przestrzeni jest Berlin. Tylko naród niemiecki ma warunki oraz predyspozycje, aby jednoczyć tę część kontynentu europejskiego. Niemcy są też naturalnym wrogiem świata euroatlantyckiego (talassokratycznego). Dugin uważa, że to Anglia i Francja „wciskały” narodom Europy środkowej, że te powinny być „niepodległe” od Rosji i Niemiec, destabilizując tym samym ten region Europy. Mało tego świat atlantycki wszelkimi silami usiłował wspierać nastroje antyniemieckie w Rosji i antyrosyjskie w Niemczech. Wszystko po to, aby wciągnąć oba imperia w konflikt o strefę wpływów w Europie Środkowej – zwłaszcza w Polsce, Rumunii, Serbii, na Węgrzech, Czechosłowacji, krajach bałtyckich i na Ukrainie Zachodniej. Ta linia dotyczy przecież i dzisiejszej strategii NATO – zauważa Dugin. To jest podnoszenie na nowo idei federacji bałtycko-czarnomorskiej, która byłaby związana ze światem atlantyckim i przeciwna zarówno Rosji jak Niemcom[5].

Dugin dobitnie podkreśla, że powstanie osi Berlin-Moskwa zakłada przede wszystkim aktywne zwalczanie jakichkolwiek form organizacji w Europie Środkowej „kordonów sanitarnych” oraz zwalczanie przejawów rusofobii w Niemczech oraz germanofobii w Rosji. Wszystkie sporne kwestie w tym regionie Rosja i Niemcy powinny rozwiązywać poprzez porozumienie i poprzez antycypację potencjalnych zagrożeń dla dobrych relacji. Przede wszystkim konieczne jest dążenie do zdecydowanego usuwania wszelkich „kordonów sanitarnych” i wyprzedzające rozwiewanie iluzji państw położonych między ( w domyśle: Rosją i Niemcami), co do ich potencjalnej niezależności od potężnych geopolitycznych sąsiadów. Niezbędne jest stworzenie bezpośredniej i jasnej granicy między przyjacielską Rosją i Europą Środkową (Niemcami) także w perspektywie utworzenia jednego silnego bloku na osi Berlin-Moskwa, co powinno zachowywać swoje geopolityczne znaczenie jako kulturowe, etniczne i religijne limes wyznaczając obszar jednorodności, tak, aby wcześniej eliminować potencjalną ekspansję narodową czy wyznaniową na terenach przygranicznych. Relacje rosyjsko-ukraińskie, rosyjsko-nadbałtyckie, rosyjsko-rumuńskie, rosyjsko-polskie itd. powinny być traktowane nie jako dwustronne ale jako trójstronne, z udziałem Niemiec. To samo dotyczy relacji państw środkowoeuropejskich z Niemcami, tak aby uczestniczyła w tym Rosja i aby unikać jakiegokolwiek mieszania się państw obszaru atlantyckiego, amerykanów.

Oś Moskwa-Berlin pomoże w rozwiązaniu całego szeregu problemów, z którymi borykają się dzisiaj Rosja i Niemcy. Rosja w takim sojuszu otrzymuje dostęp do wysokich technologii, do dużych inwestycji w przemyśle, zyskuje udział Europy w ekonomicznym odbudowaniu ziem rosyjskich. Przy czym nie ma mowy o gospodarczej zależności od Niemiec, gdyż Niemcy nie będą w Rosji działać charytatywnie a jako równoprawny partner otrzymując od Rosji strategiczne wsparcie i gwarantujące Niemcom polityczne uwolnienie się od dominacji USA oraz surowcowo-energetyczną niezależność od krajów trzeciego świata kontrolowanych przez obszar atlantycki (na tym opiera się energetyczny szantaż Europy ze strony USA).[6] Niemcy dzisiaj to gospodarczy kolos i polityczny karzeł. Rosja dokładnie odwrotnie – polityczny gigant i gospodarczy kaleka. Oś Moskwa-Berlin wyleczy słabości obu partnerów i położy podwaliny pod kwitnący rozwój Wielkiej Rosji i Wielkich Niemiec. W dalszej perspektywie może to doprowadzić do powstania samodzielnej strategicznej i gospodarczej konstrukcji w celu stworzenia imperium Euroazjatyckiego – Europejskiego Imperium na Zachodzie i Rosyjskiego Imperium na Wschodzie Euroazji. Przy czym dobrobyt obu oddzielnych części tej kontynentalnej konstrukcji posłuży rozwojowi całości.

Wzmocnienie osi Berlin-Moskwa wymaga, według Dugina, dokładnego oczyszczenia kulturowo-historycznej perspektywy relacji wzajemnych od ciemnych stron przeszłej historii wojen rosyjsko-germańskich, które były efektem skutecznych intryg lobby atlantyckiego w Niemczech i Rosji, nie wyrażały zaś politycznej woli naszych kontynentalnych narodów. W tej perspektywie za celowy należy uważać zwrot Niemcom Obwodu Kaliningradzkiego (Prusy Wschodnie), tak aby odżegnać się od ostatniego terytorialnego symbolu straszliwej wojny bratobójczej. Ale, żeby to nie zostało przyjęte przez Rosjan jako kolejny krok w stronę geopolitycznej kapitulacji, Europa powinna zaproponować Rosji inne terytorialne aneksje lub jakieś formy poszerzenia strefy wpływów strategicznych, wykorzystując do tego kraje, które uparcie dążą do połączenia się w „czarnomorsko-bałtycką federację”. Problem restytucji Prus Wschodnich powinien być nieodłącznie związany ze strategicznym i terytorialnym poszerzeniem Rosji i Niemcy powinny, mimo zachowania w obwodzie kaliningradzkim rosyjskich baz wojskowych, wspierać ze wszystkich sił dyplomatycznie i politycznie wzmocnienie strategicznej pozycji Rosji na Północnym-Zachodzie i Zachodzie. Kraje nadbałtyckie, Polska, Mołdawia i Ukraina – jako potencjalny „kordon sanitarny” – powinny podlegać geopolitycznej transformacji nie po restytucji Prus a jednocześnie z nią jak elementy tego samego procesu zatwierdzania granic między zaprzyjaźnioną Europą Środkową a Rosją.

Słowa Bismarcka „na wschodzie Niemcy nie mają wroga” powinny stać się dominantą niemieckiej doktryny politycznej i maksyma odwrotna powinna być przyjęta przez rosyjskich władców – na zachodnich rubieżach Europy Środkowej Rosja m a samych przyjaciół. Ale dla tego, aby stało się to rzeczywistością a nie tylko pobożnym uczniem niezbędne jest przyjęcie geopolityki i jej podstawowych założeń jako bazy dla wszystkich decyzji w obszarze relacji międzynarodowych, zarówno w Niemczech jak i w Rosji, ponieważ tylko z tego punktu widzenia konieczność i nieuniknioność ściślejszego związku rosyjsko-niemieckiego musi być uświadomiona i uznana totalnie do końca. W przeciwnym razie odwoływanie się do konfliktów historycznych, nieporozumień i sporów zerwie wszelkie próby stworzenia silnej i solidnej bazy dla życiowo niezbędnej osi Moskwa – Berlin[7].

Decyzja o wyborze drugiej osi Moskwa-Tokio jest według Dugina uwarunkowana z jednej strony historycznym związkiem Japonii z Niemcami z drugiej strony Chiny nie dają nadziei na wierność kontynentalnym zasadom ideokracji, gdyż nie raz okazywały się bliższe siłom atlantyckim, były wykorzystywane w grze światowej zarówno przez Wlk. Brytanię jak i USA.

Trzecia oś Teheran-Moskwa zakłada wspieranie świata arabskiego z dominacją Iranu, który zawsze sprzyjał Rosji w obliczu wrogów, którymi był otoczony (kolonializm Brytyjski, Turcy, wahabizm saudyjski i pro-atlantyckie reżymy w niektórych państwach arabskich).


[1] A. Dugin Osnowy geopolitiki”, Moskwa 1997;

[2] Tamże, s.12.

[3] Tamże s. 13;

[4] Por. tamże s. 217-221;

[5] Tamże s. 224;

[6] Tamże s. 228;

[7] Tamże s. 229.

Komentowanie zamknięte.