HomeDorobek naukowyArtykułyIdeologia państwowa na Białorusi


IDEOLOGIA PAŃSTWOWA na BIAŁORUSI

Zarys problematyki

WSTĘP

Na potrzeby niniejszego opracowania przyjmujemy, że podstawowym punktem odniesienie będzie pojęcie „idei europejskiej” stanowiącej ofertę ideową związaną, rozumianą wąsko, jako opcja polityczno-kulturowa, i szerzej jako ruch pro-europejski skierowany na potencjalne związanie Białorusi z UE[1]. Spróbujemy poszukać najistotniejszych elementów wyznaczających „kierunek europejski” w aktywności ideowej różnych środowisk politycznych przeciwstawiając im koncepcje najwyraźniej odzwierciedlające podstawowe konflikty ideologiczne. Takie ujęcie wydaje się oddawać strukturę i formy dyskursu (konfliktu) politycznego na Białorusi i istotę programów politycznych różnych środowisk.

Na drugim biegunie opcji europejskiej stawiana jest najczęściej opcja prorosyjska, utożsamiana bądź z „sowieckością” bądź z ideologią „narodowo-panslawistyczną”, a czasami z jedną i drugą razem. Ta druga opcja determinuje też aktywność polityczną skierowaną na silniejsze związanie z Rosją, zarówno w sensie ideologicznym jak i geopolitycznym, ale także gospodarczym, kulturowym itd.. Postulaty wynikające z opcji prorosyjskiej są na ogół podzielane przez oficjalne władze w Mińsku, chociaż nie są obce niektórym środowiskom opozycyjnym wobec Prezydenta Aleksandra Łukaszenki i jego otoczenia.

W ostatnich latach zaczynamy dostrzegać pojawiające się pośrednie formy i projekty ideologiczne, które wykorzystują zarówno jedne jak i drugie doświadczenia oraz zapożyczają dosyć dowolnie instrumentarium pojęciowe z przeciwstawnych sobie obszarów. Postaramy się przyjrzeć jak rozwija się i „niuansuje” w stosunku do wyżej oznaczonych pół semantycznych oficjalny, państwowy nurt ideologiczny. Kluczowe znaczenie będzie miała tzw. ideologia państwowa, która rozwija się od ponad 10 lat, pod ścisła kuratelą Prezydenta Białorusi, a celem jej ma być, jak się wydaje, uporządkowanie sfery ideologicznej i wsparcie działań oraz programów administracji państwowej.

Dla wielu funkcjonariuszy aparatu państwowego na Białorusi (zjawisko to ma także miejsce w innych krajach WNP) rozpad ZSRR, a tym samym krach ideologii komunistycznej na długie lata zawiesił pytania o źródła i podstawy systemu wartości. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych wyłaniała się jako atrakcyjna i przyciągająca oferty ideowa z Zachodu co skutkowało zwiększeniem liczby zwolenników UE i bliższej współpracy z obszarem Euroatlantyckim. Świadczą o tym liczne badania socjologiczne prowadzone przez kilka ośrodków, co poddamy analizie w dalszej części niniejszego opracowania. Wobec „zagrożenia” ze strony opcji europejskiej zaczęto poszukiwać jakiejś neo-sowieckiej alternatywy ideologicznej ubierając ją następnie w formę ideologii państwowej. Ideologia państwowa pozostaje jednak nadal raczej zbiorem postulatów a jej wewnętrzna struktura i aparatura pojęciowa często przypomina do złudzenia radzieckie mutacje marksizmu-leninizmu. Główną tego przyczyną był fakt, że za tworzenie podstaw teoretycznych ideologii państwowej zabrali się byli teoretycy marksizmu-leninizmu, lektorzy i pracownicy aparatu ideologicznego KPZR, autorzy sowieckich podręczników i prac, a także przedstawiciele sowieckich środowisk akademickich[2]. Obecnie „przetworzona” już i „przepracowana” ideologia radziecka zaczęła w publikacjach i wystąpieniach najmłodszego pokolenia naukowców nabierać zaskakująco nowych form i kształtów. Poniżej przyjmy się też kilku kluczowym postaciom tego nurtu.

W ramach opcji proeuropejskiej od końca lat 80-tych rozwija się, początkowo silny, nurt narodowy i patriotyczny. Odrodzenie państwowości białoruskiej na początku lat 90-tych miało charakter zbliżony do tego, co obserwowaliśmy w sąsiedniej Litwie czy Ukrainie. Jednak „tkanka narodowa”, w sensie potencjału społeczno-kulturowego okazała się na Białorusi słabsza niż w innych odradzających się republikach b. ZSRR, a wiele dziesiątków lat sowietyzacji przyniosły efekt w postaci akceptowanej przez większość próby resowietyzacji społeczeństwa. Ale jak wykażemy dalej i ten projekt nie przyniósł pożądanych efektów.

W grudniu ub. roku doszło do prowokacji, która miała uzasadnić brutalna reakcję służb oraz represje skierowane na „unieszkodliwienie” najbardziej aktywnych działaczy opozycji. Podobnie jak w 2006 roku władze obawiały się „kolorowej rewolucji”, która na Białorusi jak i w innych krajach rządzonych po dyktatorsku ustami tłumów wysuwa hasła związane z demokratyzacją, prawami człowieka i swobodami obywatelskimi, co uznawane jest w tej części Europy za pakiet postulatów ściśle związanych z tzw. „europeizacją”.

Słowo „europejski” na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat weszło do języka potocznego, jako synonim czegoś lepszego, gatunkowo i jakościowo (np. „euro-remont” oznacza porządnie wykonany remont mieszkania, biura w standardzie mającym przypominać najlepsze rozwiązania zachodnie). Hasło „euro-remont” (w odniesieniu do całego kraju) opozycja wykorzystywała w dwóch ostatnich kampaniach prezydenckich.

W tym świetle warto zastanowić się nad miejscem i rolą „idei europejskiej” w szerzej i głębiej formułowanych postulatach ideologicznych przez władze i administrację z jednej strony oraz przez opozycję z drugiej. Wydaje się, że w tym celu powinniśmy zacząć od analizy zjawiska, które nazywa się na obszarze postsowieckim „ideologią państwową” i nie jest bynajmniej problemem wyłącznie postulatywnym, akademickim czy teoretycznym.

IDEOLOGIA PAŃSTWOWA JAKO ELEMENT SOWIECKIEGO DZIEDZICTWA

Dyskusja nad koniecznością odbudowania ideologii państwowej trwała w krajach postsowieckich, w tym na Białorusi, od momentu rozpadu systemu komunistycznego i związanej z nim ideologii. Bardzo często ideologia państwowa, której wprowadzenie postuluje wielu teoretyków polityki w Rosji i innych krajach b. ZSRR, mieszana jest z ideą narodową, co w założeniach ma stymulować rozumienie szeroko pojętej racji stanu, czy interesu narodowego.

Jak dowodzi Roman Paszkow (ur.1974r.) typowy przedstawiciel najmłodszego pokolenia prawników-teoretyków, działający na pograniczu środowisk politycznych i akademickich, konstytucje współczesnych państw zachodnich zawierają elementy ideologii, zaś w Rosji obowiązuje coś na kształt nieformalnego zakazu tworzenia i szerzenia ideologii, jako efekt wieloletniej dominacji komunizmu (art. 13 pkt. 2 Konstytucji FR). Wśród wielu przykładów „zideologizowanej” konstytucji pojawia się też u Paszkowa m.in. polska ustawa zasadnicza, gdzie jest zawarta klauzula odniesienia do Boga[3]. Ale zjawisko, jak pisze autor, dotyczy wielu innych krajów, przyjmujących nowe konstytucje w ostatnich dwóch dekadach (Albania, Argentyna, Andora, Brazylia, Grecja, Irlandia, Malta, Słowacja, Szwajcaria i wiele innych).

Paszkow za wieloma innymi autorami formułuje jednocześnie definicję ideologii państwowej (zamiennie nazywając ją ideą narodową), i podaje, że pod tym pojęciem kryje się: „podstawowa idea społeczna, uznawana przez wszystkie grupy społeczeństwa (socium), objawiająca się w formie otwartej lub ukrytej (latentnej) we wszystkich sferach funkcjonowania społeczeństwa (gospodarka, polityka, itd.)”. W gospodarce na przykład może stać za tym swoisty „patriotyzm produkcji”, odpowiednia polityka inwestycyjna władz państwowych itd., W polityce państwa ideologia wyznacza obszar usprawiedliwiania czy uzasadniania podejmowanych decyzji (w imię dobra narodu, dobra ogółu itd.); wyznacza też strukturę aksjologiczną.

Inny teoretyk O. Chasnutdinow, (autor ukraiński)[4] definiuje ideologię jako: „znaczący społecznie, teoretycznie opisany i ugruntowany system idei, w którym odzwierciedlone są interesy pewnych warstw społeczeństwa”. Ideologia służy wzmocnieniu zmian relacji społecznych, ale również stanowi sposób jednoczącej systematyzacji myślenia grupowego. Polityczna ideologia znajduje zaś swoje odzwierciedlenie nie tylko w filozofii, ale w poglądach politycznych, w prawie, moralności, religii. Dla Chasnutdinowa ideologia państwowa jest wyrażeniem bytu społecznego w świadomości ludzi, co z kolei aktywnie wpływa na rozwój społeczny wzmacniając go (ideologia progresywna) lub utrudniając (ideologia reakcyjna).

Ideą naczelną Konstytucji ZSRR z 1977 roku była światowa i historyczna misja Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej, która oznaczała przejście ludzkości od kapitalizmu do socjalizmu. Natomiast w dawnej Konstytucji Imperium Rosyjskiego, w 42 artykule zapisano, że Imperator – Car Rosji, jako Władca Chrześcijański jest najwyższym obrońcą i powiernikiem dogmatów panującej wiary oraz strażnikiem Prawosławia i czci Świętej Cerkwi.

We współczesnej Konstytucji obok części normatywnej mamy nowy element (według Paszkowa – ideologiczny) tj. w art. 2 zapis brzmi: „Człowiek, jego prawa i wolności są najwyższą wartością”. Dla Paszkowa ta absolutyzacja praw jednostkowych jest nieco wbrew tradycyjnym mechanizmom relacji społecznych w Rosji, ukształtowanym na przestrzeni jej dziejów. Z jednej strony oznacza to ambicję bycia nowoczesnym państwem, według modelu zachodniego, z drugiej stanowi sygnał o zerwaniu z tradycjonalizmem. Jest to według autora fundament ideologiczny o założeniach z gruntu obcych kulturze rosyjskiej.

Ale istnieje jeszcze jeden problem, który dla Paszkowa jest poważną przeszkodą w tworzeniu retradycjonalistycznej formuły państwa rosyjskiego. W ZSRR liczono, ze ok. 50% społeczeństwa to Rosjanie. Wówczas idea państwowa oparta była nie na fundamencie etnicznym, na idei narodowej, ale na idei społecznej. W Federacji Rosyjskiej mamy obecnie ok. 80% Rosjan, ale żaden z podmiotów Federacji nie jest „Rosją” jako taką. Rosja jako całe państwo jest oczywiście „rosyjska”, ale poszczególne jej elementy składają się z innych „nierosyjskich” podmiotów oraz tworzących ją nacji,. Ten paradoks uwidacznia jedynie problem jaki stał zarówno przed twórcami Konstytucji oraz obecnie stoi przed tymi, którzy są zwolennikami odbudowy ideologii państwowej w oparciu o „etnos”. Powraca dyskusja nad formułą: „My wielonarodowy naród rosyjski” lub „My naród rosyjski i wszystkie narody Rosji”. W konstytucji Hiszpanii jest analogiczny zapis (My naród hiszpański i inne narody Hiszpanii). Ten paradoks rosyjskiej tożsamości daje się też zauważyć w subtelnej różnicy przy nazywaniu Rosjan: Ruskij” i „Rasijskij”. Obywatele Federacji Rosyjskiej to „Rasijanie” natomiast etniczna nazwa narodu brzmi: „Russkije”.

Dla Paszkowa idea narodowa, zatem również ideologia państwowa, jest czymś immanentnie związanym z każdym podmiotem państwowym. W ZSRR była to swoista „komunistyczna eschatologia”, wcześniej w czasach Imperium Carskiego – mesjanizm chrześcijaństwa wschodniego (Trzeci Rzym). W USA, pisze Paszkow, u podstaw systemu stoi idea pokojowego projektu liberalnego, zwanego czasem „Pax Americana”, w Izraelu idea etnopolityczna, W Turcji – panturecka, w Iranie idea eksportu wartości islamskich. Jeszcze inne państwa opierają swoją ideologię o zasadę hegemonii geopolitycznej lub dążenia do uzyskania przestrzeni. Tylko we współczesnej Rosji, jak uważa Paszkow, mamy do czynienia z jakimś nieokreślonym eklektyzmem aksjologiczno-politycznym. Czy jest to dowód na tratę przez Rosjan tzw. pasjonarności, szczególnej cechy dowodzącej żywotności narodów, opisywanej w dziełach Gumilowa?

Autor dostrzega konieczność uwzględnienia wyższej struktury aksjologicznej, wykraczającej poza racjonalizm, bazujący na prostej poprawności politycznej. Dochodzi do wniosku, że nie można budować systemu wartości bez uwzględnienia elementu religijnego, a doświadczenie wielu dojrzałych demokracji pokazuje, że nie stoi to w sprzeczności z systemem wartości ludzi o przekonaniach ateistycznych. W tym ostatnim wypadku religia stanowi bowiem element tradycjonalistycznej struktury kulturowej, swoistego rusztowania dla systemu etycznego, nawet wtedy, gdy odrzuca się istnienie Boga.

Paszkow konkluduje, że dla wymierającej Rosji (problemy demograficzne) klamra aksjologiczna oparta o fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej jest koniecznym warunkiem budowy państwa. Dlatego ideologia państwowa, czy idea narodowa, muszą mieć silny fundament odzwierciedlony w podstawowym dokumencie prawnym, jakim jest Konstytucja. Przemawia za tym nie tylko praktyka wielu wysoko rozwiniętych państw, ale także pilna potrzeba odbudowy duchowej i moralnej narodu rosyjskiego.

Podobne poglądy pojawiają się u u autorów i teoretyków białoruskich. S.A Kalinin[5] przyjmuje, że państwowy system na Białorusi, odzwierciedlony w Konstytucji opiera się na zasadach i wartościach wiązanych z zachodnim liberalizmem i prawami jednostki. Wraz z upadkiem ZSRR wiele państw postkomunistycznych mechanicznie przyjmowało zachodni system wartości wierząc, ze przyniesie on dobrobyt i stabilność. Tymczasem specyfika sytuacji narodowej i społecznej w krajach postkomunistycznych powoduje niemożność absorpcji ideowego modelu państwa typowego w zachodnich obszarach kulturowych i politycznych. Kalinin twierdzi, że społeczeństwo Białorusi od wieków było pod wpływem silnych idei kolektywnych, również w ramach chrześcijańskiego prawosławia, dlatego narzucanie zachodniego indywidualizmu wywołuje do dzisiaj wiele problemów natury politycznej. W tym też kryje się pytanie o tożsamość białoruską. Stąd dostrzegana przez niego konieczność odbudowania ideologii państwowej, która uwzględniałaby specyficzne doświadczenie i aspiracje Białorusi. Wiele elementów tej ideologii może być według Kalinina przeniesione z systemu rosyjskiego prawosławia, gdyż pod jego wpływem kształtowała się na Białorusi idea społeczna i narodowa. Mechaniczne włączanie innych, obcych ideologemów może doprowadzić do alienacji lub wypierania systemu ideologii państwowej z przestrzeni społecznej. Największym przykładem odrzucenia obcych wzorów ideologicznych zachodu jest według Kalinina akt terrorystyczny z 11.09.2001 roku. Za największą tragedię ludności krajów b. ZSRR uznaje autor (posługując się cytatem z wypowiedzi metropolity Kiryła, późniejszego Patriarchy, podczas konferencji w Oslo w 2002 roku) sprzeczność, między zachodnim liberalizmem a prawosławną religijno-kulturową tożsamością. Mało tego, Kalinin uważa, że współczesny liberalizm łatwo może przerodzić się w totalitaryzm. Liberalizm narzucany z zewnątrz może doprowadzić do globalnego konfliktu, tam gdzie występują systemy wartości oparte na religii i kulturze. Dotyczy to również tożsamości białoruskiej, ukształtowanej na tradycji prawosławia rosyjskiego. W oparciu o wschodnie chrześcijaństwo na Białorusi zakorzeniły się według Kalinina takie wartości społeczne jak:

– priorytet duchownego nad materialnym;

– ofiarność i samoograniczenie ponad dążeniem do ziemskiego sukcesu;

– wyższość interesów wspólnych nad prywatnymi.

Według Kalinina rozstrzyganie rożnego typu konfliktów można przeprowadzać tylko poprzez rozgraniczenie sfery liberalizmu i wartości narodowych, poprzez określenie hierarchii wartości. Autor dostrzega potrzebę zbudowania solidnego fundamentu aksjologicznego. Problemem pozostaje tylko, jakich narzędzi do tego użyć i jak nie pomylić wartości prawdziwych od tych, które się takimi wydają.

Do pseudo-wartości, wkraczających z Zachodu, zalicza Kalinin ideę małżeństw homoseksualnych, zapłodnienia in vitro, klonowanie. Przeciw takim pseudowartościom warto nawet wprowadzić prawne ograniczenia, a konstytucyjny (prawny) katalog powszechnie uznawanych wartości poddać referendum, tak, aby sam białoruski naród określił, co ma być fundamentem państwowej ideologii.

Taki sposób stawiania pytań i postulatów prowadzi nas do przekonania, iż to co opisywane jest przez Kalinina jako idea europejska, przeciwstawia się idei prawosławno-słowiańskiej. Zachodnie według autora oznacza liberalne zaś wschodnie (nasze) wyrasta z tradycji i specyficznej, historycznie ukształtowanej recepcji chrześcijaństwa.

W podręcznikach do ideologii państwowej, których liczba obecnie przekracza trzydzieści, daje się zauważyć ukrytą intencję autorów zmierzających do zbudowania oferty ideowej lub/i aksjologicznej atrakcyjniejszej niż to, co oferuje opozycja lub szeroko rozumiany nurt europejski. Prace młodszych autorów wydają się coraz silniej zniuansowane a ich warsztat humanistyczny coraz bogatszy. Można pokusić się o swoisty zakład, że część z nich wkrótce przejdzie do „obozu rewizjonistów”, tak jak to bywało w Polsce i innych krajach komunistycznych, gdzie marksistowscy autorzy powoli odchodzili od „dogmatów” i stawali się pionierami nowych kierunków akademickich lub przechodzili do wrogich sobie obozów „teologów lub klerków”. Widać to szczególnie po analizie porównawczej pierwszych tekstów Instytutu Badań Społeczno-Politycznych przy Administracji Prezydenta, które powstały w 1999 roku z ostatnimi pracami takich autorów jak Griebień czy Bobrowicz (ten pierwszy materiał z 1999r. od tej pory staje się punktem odniesienia dla podręczników, służących nauczycielom ideologii w szkołach i na wyższych uczelniach). [6]

IDEA NARODOWA VS. TOŻSAMOŚĆ EUROPEJSKA

Z badań socjologicznych prowadzonych przez Profesora O. Manajewa wynika, że 15 lat po upadku ZSRR jeszcze 52% mieszkańców Białorusi czuje się bardziej „człowiekiem sowieckim” niż „europejczykiem”(36%)[7]. Białoruś poniosła w tym obszarze największe straty moralne i kulturowe, stała się polem gigantycznych „manewrów ideologicznych”, eksperymentów społeczno-politycznych, których celem miało być stworzenie człowieka bez przeszłości, tradycji i obciążeń „starej ideologii”. A jednak mimo tego, ku zdumieniu samych mieszkańców BSRR, w czasach „pierestroyki”, z popiołów i zgliszcz zaczął się odradzać naród, kościół, świadomość wspólnot lokalnych. Tkanka narodowa w polityce okazała się oczywiście zbyt słaba, aby ukształtować silne elity i na nich budować nowe państwo. Do władzy przyszedł właśnie człowiek stworzony przez tamten system – „produkt radziecki” – Aleksander Łukaszenko. Dla niego główną ideą było coś odwrotnego, ratowanie choćby części ZSRR, co przy udanym eksperymencie mogło skutkować zastąpieniem Jelcyna na Kremlu i odtworzeniem, przynajmniej w formie cząstkowej czegoś na kształt ZSRR. W latach 1996-1997 wydawało się to jeszcze możliwe. Tym niemniej projekt „resowietyzacji” Białorusi, jaki zaczął realizować od 1994 roku obecny Prezydent RB zakładał stworzenie systemu ideologicznego bez komponentu komunistycznego, chociaż w formie i treści łudząco podobnego do koncepcji opartej na naukach Marksa i Lenina.

W ostatnich kilkunastu latach władze białoruskie, co i rusz powracają do kwestii opracowania i rozwijania ideologii państwowej, jako fundamentu funkcjonowania społeczeństwa i zarządzającej nim administracji. Ideologia państwowa (przekonują ich najważniejsi koryfeusze – W. Zamietalin, A. Rubinow, O. Proleskowskij i inni) ma być czymś spajającym funkcję państwa a jednocześnie stanowiącym silne oparcie dla władzy, jej legitymizację.

W wielu środowiskach humanistów postmarksistowskich w krajach b. ZSRR, od momentu rozpadu imperium, pojawia się ten problem z różną siłą i w różnych formach. Pojawiają się też definicje ideologii państwowej, w niektórych krajach powstają odpowiednie instytucje mające wprowadzać i upowszechniać taką ideologię, na co kierowane są wcale niemałe środki z budżetu państwa. Można by się uśmiechnąć i zamknąć wszystko lakonicznym opisem pustki (niedomkniętej przestrzeni aksjologicznej, czarnej dziury ideowej itp.), jaka powstała po zapaści ideologicznej państwa budującego komunizm. Tymczasem problem jest daleko głębszy i dotyka w ogóle kryzysu humanistyki na obszarze b. ZSRR, kryzysu trwającego właściwie od momentu likwidacji alternatywnych wobec leninizmu i stalinizmu modeli etycznych i filozoficznych. Dlatego do dzisiaj odczuwa się brak instrumentów, a również języka, który nawiązywałyby do tych punktów odniesienia, jakie ukształtowała chrześcijańska (ale także antychrześcijańska) Europa. Dlatego wielu przedstawicieli świata akademickiego i wysocy urzędnicy na Białorusi zamiast o wartościach mówią dzisiaj o ideologii, zamiast użyć pojęcia filozofia częściej używają pojęcia doktryna, zamiast o teologii mówią o przesądach lub zabobonach, w najlepszym wypadku wspominają półgębkiem o tradycji.

Na to zderzenie odmiennych światów na Białorusi zwrócił uwagę Piotr Rudkouski, dominikanin i autor pogłębionej analizy świata idei, które rządzą białoruską polityką[8]. Pisząc o Zenonie Paźniaku, legendarnym przywódcy Białoruskiego Frontu Narodowego, przytacza opinie Wasyla Bykowa (pisarza i narodowego wieszcza) oraz Pawła Jakubowicza (szefa rządowej gazety „Sowiecka Białoruś”). Dwa skrajne obozy aksjologiczne: pierwszy określa Paźniaka, jako „apostoła prawdy i sprawiedliwości”, wykraczającego poza swoją epokę, drugi, mówi z szyderstwem o przegranym i nieskutecznym polityku. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych Zenon Paźniak i jego zwolennicy prowadzili zakrojoną na szeroką skalę akcję budzenia narodu i odtwarzania ze szczątków i ruin, z archeologicznych artefaktów narodu, jego tożsamości, która miałaby ufundować współczesne państwo białoruskie zanurzone w europejskim i chrześcijańskim kontekście geopolitycznym. Osobiste aspiracje Paźniaka wydawały się wykraczać poza przymus bieżącej walki o władzę. Z pewnością poniósł klęskę jako polityk. Rudkouski nie buduje jednak pomnika Paźniakowi, ale wyrzuca mu, że zbyt radykalnie odcina się od nowoczesnego modelu europejskiego wyklinając go i uznając za „liberalną zarazę”. „Ojciec – założyciel” Białoruskiego Frontu Narodowego spycha tym samym swoją ideę narodową do roli fundamentalistycznego wyznania wiary. Paźniak, będąc już od kilku lat na emigracji ocenił i potępił podział w BNF na dwie frakcje – europejsko-liberalną i narodowo-chadecką. Uznał, że zwolennicy tej pierwszej spychają Białoruś w objęcia „koalicji berlińsko-moskiewskiej”. Rudkowski z dystansem analityka dziwi się jednak, że ten podział w BNF dokonał się tak późno, gdyż w innych krajach ruchy społeczno-narodowe wykształciły różnorodną scenę polityczną (w Polsce „Solidarność”, na Litwie „Sajudis”, itd.). Liberalizm w pojmowaniu Paźniaka jest oczywiście czymś innym niż to, co występuje chociażby w polskim dyskursie politycznym, zwłaszcza, że jak zauważa prof. Paweł Śpiewak, chorobą liberalizmu w krajach postkomunistycznych jest daleko idące poplątanie pojęć i znaczeń. Silne państwo może sobie na taki liberalizm pozwolić, natomiast nasze społeczeństwa, w tej części Europy, nie mogą „uganiać się za ideami”, kopiować obce wzorce, tylko powinny budować z takiego materiału jakiego dostarcza specyficzna i niepowtarzalna sytuacja (podglebie społeczne, kontekst kulturowy, horyzont problemów do rozwiązania itd.). W takim sensie można się zgodzić z Paźniakiem, ale tylko przy wąskim potraktowaniu słowa „liberalizm”, jako coś importowanego lub syntetycznego, jako produkt aplikowany nieprzygotowanej „masie” społecznej.[9]

Europejskość dla Paźniaka jest równoznaczna z chrześcijaństwem, Rudkouski cytuje: „Białorusini historycznie przegrali tę wojnę [o europejskość – przyp. MM]. Przegrali przede wszystkim dlatego, że nikt w Europie nie zidentyfikował się z nią i nie zrozumiał jako własnej walki w obronie kultury europejskiej. Solidarności w Europie wystarczyło bowiem chyba tylko na wyprawy krzyżowe. Białoruś w postaci Wielkiego Księstwa Litewskiego pozostała wówczas sama w obliczu Ordy i faktycznie, jak pisał Hussowski, na krańcach chrześcijaństwa[10]. Ten prostoduszny romantyzm Paźniaka Rudkowski nazywa wprost mistycyzmem. Trudno się nie zgodzić, że twórca BNF mija się z wielopoziomowymi i funkcjonalnymi definicjami cywilizacji europejskiej. Białoruś w sensie geopolitycznym, jako przedmurze chrześcijańskiej Europy, nie jest przecież w takim ujęciu osamotniona. W wielu krajach naszego regionu tego typu polityczna mistyka występuje aż nadto często. Dla Zenona Paźniaka europejskość Białorusi jest ściśle zrośnięta z tradycją Wielkiego Księstwa Litewskiego, zaś prawdziwą tożsamość narodową w najnowszej historii reprezentuje partia BNF „Odrodzenie”.

Rudkouski nie neguje i nie wyśmiewa jednak tych poglądów, starając się z pomocą pytań zadawanych zwolennikom BNF otworzyć szerszą dyskusję nad modelem „nacjonalizmu”. W swoich rozważaniach (na marginesie dyskusji o dwujęzyczności na Białorusi) dostrzega bowiem w zwolennikach Paźniaka umiarkowanych eurosceptyków, którzy chcą korzystać z dobrodziejstw „idei europejskiej”, gdyż wbrew pozorom tyko ona daje szanse na wzmocnienie państwa narodowego. Konserwatyści z BNF postrzegają, jako pożyteczne, różnorodne geopolityczne projekty europejskie, choćby takie jak np. Unia Bałtycko-Czarnomorska, nawiązująca do znanej w Polsce, historycznej „idei międzymorza”.

Dużo groźniejsze od romantycznego i naiwnego nacjonalizmu oraz postmarksizmu w wersji nowej ideologii państwowej wydaje się rozmywanie suwerenności. Zresztą zagrożeń jest więcej i nakładają się one z pewnością na to wszystko, co dzisiaj określamy post-polityką, chociaż na Białorusi nadal pozostajemy w obszarze fundamentalnego sporu między tym, co „ideologiczne” a tym co „aksjologiczne”. Kiedy czyta się o nowych technologiach w kampaniach politycznych[11] wyraźniej widać, że podstawowa różnica między ideologią a systemem wartości leży w orientacji na odbiorcę/konsumenta czy też twórcę idei. W wypadku ideologii punktem odniesienia jest społeczność, w systemie wartości bardziej chodzi o jednostkę. Czy na tym polega podnoszona w wielu pracach fundamentalna różnica między kolektywizmem wschodniochrześcijańskim a zachodnim indywidualizmem wyrosłym nie tyle z tradycji rzymskiej, co z protestanckiej?

Teorie i ideologie polityczne są różne od siebie. Ideologie poddane są dyktatowi pewnych celów i motywacji. Podlegają logice społecznej, kolektywnej. Dlatego ideologie polityczne muszą zawierać element wiedzy o społeczeństwie, musza być zorientowane na grupę. W tym sensie postmarksistowscy ideologowie państwa mają rację, że dla nich punktem odniesienia jest również system wartości. Ale różnica w sensie społeczno-politycznym między rozwinięty społeczeństwem zachodnim, między państwami o tzw. „wysokiej cywilizacji” a krajami tzw. drugiego świata (w tym obszaru postsowieckiego) leży w tym, iż w pierwszym obszarze cywilizacyjno-kulturowym nikt nie buduje „ideologii państwowej” wokół założonego systemu wartości. Owszem rdzeniem systemu państwowego jest system prawa oparty na konstytucji, gdzie z kolei swoje odbicie znajduje struktura aksjologiczna danego społeczeństwa. Tylko tyle i aż tyle.

Ideologie polityczne na obszarze postsowieckim znajdują swoje odzwierciedlenie w politycznych doktrynach partii i różnych sił politycznych, w ich dokumentach programowych, oświadczeniach, strategiach wyborczych itd. Według postsowieckich humanistów właśnie w ideologiach politycznych leży siła władzy, gdyż dzięki nim można „zarządzać” społeczeństwem. Niezwykle znamienne, że w ośrodkach politologicznych na obszarze b. ZSRR mówi się o technologii politycznej, modelach matematycznych zarządzania grupami społecznymi[12], itp. Oczywiście w ten sposób technologia może stać się rodzajem wiary, ideologią per se, gdyż wielu politykom i obsługującym ich „polittechnologom” wydaje się, że mogą być blisko posiadania „kamienia filozoficznego” pozwalającego zarządzać ludzkimi motywacjami, sumieniami i wolą, co w konsekwencji daje władzę porównywaną przez zachodnią socjologię do władzy kapłana nad ludem[13]. W wielu warstwach życia społecznego takie technokratyczne podejście do zarządzania światem idei a w konsekwencji do zarządzania kampaniami politycznymi wydaje się uzasadnione i z pewnością w poważnym stopniu skuteczne. Model opisu społeczeństwa, z którym mamy do czynienia, prowadzi oczywiście do przerażającej wizji „plastikowego świata idei”, w którym liczy się tak naprawdę metoda i technika, narzędzia oraz skuteczność. W polskiej dyskusji politycznej ten problem nazwany został odsłoną „post-polityki”. Skuteczność kampanii wyborczych stawiana jest przed słusznością i głęboko ugruntowanymi przekonaniami aktorów walki o głosy obywateli.

To, co nazywamy w świecie postradzieckim „polit-technologią” w Polsce możemy nazwać „post-polityką”. O ile jednak post-polityka może być swoistą reakcją obronną na nachalne ideologie, które w XX wieku zakłóciły funkcjonowanie systemów aksjologicznych jednostki i całych społeczeństw, o tyle „polit-technologia” jest zbiorem instrumentów wykorzystywanych do kampanii politycznych. Dlatego vis-a-vis „politycznej technologii”, do pewnego stopnia jej produkt, dostrzegamy wszystkie „-izmy”: socjalizm, nacjonalizm, komunizm, liberalizm itd.

Karykaturą ideologii państwowej jest także to, co Mykoła Riabczuk i inni ukraińscy humaniści określają, jako „momentokracja”, czy „chwilokracja”. Polega ona na budowaniu systemu uzasadnień dla danej decyzji politycznej, wywołanej wolą aktorów politycznych. Dla niektórych analityków i politologów lekarstwem na „chwilokrację” ma być właśnie ideologia państwowa. Jeżeli uczestnicy gry politycznej zgadzają się na osnucie ideologii państwowej wokół systemu prawnego to jeszcze najmniejszy problem. Gorzej, gdy system prawny staje się instrumentem rządzenia, dobieranym do sytuacji i potrzeby chwili. Wówczas w ideologii państwowej pozostaje coś w rodzaju szczątkowego i archetypicznego rdzenia etno-plemiennego, dzięki któremu definiowana jest racja stanu oraz uzasadnienie dla wprowadzania systemu zarządzania wojennego. Przy czym słowo „wojenny” stosuje się przede wszystkim w odniesieniu do tzw. wrogów wewnętrznych.

I nawet, jeżeli dziwimy się, iż system wartości oparty dla przykładu na etyce chrześcijańskiej (lub z niej się wywodzący) nazwiemy po prostu naszym przekonaniem, ugruntowaną etyką itp. to postsowieccy teoretycy i tak będą to nazywać ideologią. Mają do tego prawo?

ODMIANY BIAŁORUSKIEJ IDEOLOGII PAŃSTWOWEJ

Jednym z głównych zwolenników rozwoju ideologii państwowej na Białorusi jest wieloletni współpracownik Aleksandra Łukaszenki, jego ideolog i współtwórca kolejnych strategii politycznych, obecny minister Informacji Oleg Proleskowskij[14].

Ideologia państwowa na Białorusi sprowadza się w istocie do stworzenia komponentu psychologiczno-ideowego, który ma pomóc administracji w realizacji zadań politycznych i gospodarczych na wzór „pionu ideologicznego” w armii czy organach partii. Sowiecki charakter tak skonstruowanej oferty ideowej i aksjologicznej może razić obserwatorów zachodnich, ale wielu osobom w krajach b. ZSRR, w tym na Białorusi, to szczególnie nie przeszkadza, tym bardziej, że przyzwyczajono ich, aby politykę postrzegać, jako zestaw instrumentów oddziaływania psychologicznego, którego celem jest zdobycie i/lub umocnienie władzy.

Takie typowo wojskowe instrumentalizowanie ideologii charakterystyczne jest zarówno dla Białorusi jak i całego obszaru ZSRR, w którym społeczeństwo, obywatele są traktowani, jako element zbioru, narzędzi niezbędnych dla skutecznego realizowania postawionych (przez władze, partię, elity) zadań i celów.

Ideologom białoruskim do wyboru pozostają zatem dwa typy narzędzi. Jeden wywodzi się z obszaru etno-religijnego, drugi z racjonalistyczno-tożsamościowego.

Wersja panslawistyczna

W pierwszym przypadku mamy do czynienia z różnymi wersjami koncepcji panslawistyczno-cerkiewnych, mamy też do czynienia z budowanym katalogiem wartości, którym przeciwstawia się zagrożenie z Zachodu. Wrogiem będzie konsumpcjonizm i pycha zachodniej cywilizacji, (np. agresywne NATO), burżuazyjny Zachód, wybujały indywidualizm itd. itp.

W swojej kilkunastoletniej historii Administracja Prezydenta Łukaszenki odnotowała aktywność wielu funkcjonariuszy odpowiedzialnych za rozwój ideologii. Do nich należy z pewnością Lew Krysztapowicz[15] i Oleg Proleskowskij. Sięgając po bliski nam przykład warto na marginesie nadmienić, że obaj napisali artykuł w znanym rosyjskim miesięczniku, w którym zwracają uwagę, że Premier Putin pomylił się w Gdańsku 1 września 2009 roku. Otóż to nie Duma Rosyjska podjęła uchwalę o potępieniu Układu Ribbentrop –Mołotow tylko RN ZSSR w grudniu 1989 roku[16]. Obaj też są zwolennikami ścisłej współpracy rosyjsko-białoruskiej opartej na historycznym dziedzictwie i wspólnocie duchowej.

Poprzednikiem Proleskowskogo i Krysztapowicza w prezydenckim pionie ideologicznym był Władimir Zamietalin[17] i Siergiej Posochow[18]. Obaj nie mają jakiegoś dorobku naukowego czy poważniejszych prac publicystycznych, ale w latach 90-tych odegrali znaczącą rolę w procesie ideologicznego obudowania „projektu” zjednoczenia Białorusi i Rosji (ZBiR).

W wypadku ideologii opartej o komponent racjonalistyczno-tożsamościowy wrogiem musi być podmiotowość narodowa i obywatelska, republikanizm, gdyż zakłada on udział większej grupy jednostek i społeczności we współdecydowaniu o priorytetach w polityce. W przypadku, gdy pojawia się dyskurs tożsamościowy (etniczny) elementem odstraszającym jest katalog zachowań i deklaracji, które muszą wywoływać skojarzenie z faszyzmem.

W marcu 2010 roku odbyło się seminarium dla urzędników pionu ideologicznego pt: „System pracy ideologicznej w RB: stan obecny i perspektywy rozwoju”. Podczas dyskusji młodzież zwróciła się do szefa administracji Prezydenta Makieja: „…chcielibyśmy, aby nasze dyskusje nie miały jedynie charakteru wewnątrz szkolnego, ale mogły wyjść poza ramy naszych miejsc nauki, do miast, rejonów itd.” Odpowiedź W. Makieja brzmiała: „Podejmiemy decyzję w tej sprawie”. Styl i metody typowe dla wyższego aparatu KPZR.

Do głównych ideologów „jedności słowiańskiej” zalicza się też Siergiej Kostjan[19], autor wielu publikacji i wypowiedzi m.in. kierujących oskarżenia pod adresem Polski i Zachodu o próby zniszczenia narodów byłego ZSRR; zwolennik ścisłej współpracy z Rosją. Podobne poglądy reprezentuje też autor pracy „Ideologia państwowa” Antoni Mielnik, który wskazuje na: „genetyczny związek Rosjan i Białorusinów” a nawet uważa, że Białorusini są szczepem większej rodziny rosyjskiej.

Innym przedstawicielem tego nurtu jest Michał Radkow (ur.1951), zastępca szefa administracji Prezydenta, odpowiedzialny za ideologię, równocześnie przewodniczący i założycielem Ruchu Społeczno-Politycznego „Biełaja Ruś” (założonego w 2007 roku, jako ew. polityczne zaplecze Prezydenta, obecnie organizacja jest w fazie uśpienia). W programie Ruchu „Biełaja Ruś” przywołuje się, w co drugim zdaniu o patriotyzmie oraz moralno-duchowym systemie wartości.

Jak zauważa w swojej pracy W. Bobrowicz [20] Aleksander Łukaszenko w 2003 roku zainspirował „pracowników pionu ideologicznego” do poszukiwania „nowej ideologicznej orientacji”, gdzie przypisano by szczególną, „mesjańską” rolę Białorusi wśród wschodniosłowiańskich narodów. Rosja według Łukaszenki przestaje być duchową i kulturową opoką wschodnio-euroazjatyckiej cywilizacji: „…na świecie tylko Białoruś pozostała jedynym krajem otwarcie głoszącym wierność naszym tradycyjnym cywilizacyjnym wartościom (…) do tego dochodzi zdolność do pracy nie tylko dla zysku, ale i dla innych, dla dobra wspólnoty, kolektywu. Ideologia liberalna jest głęboko obca mentalności białoruskiej. Dla przeciwwagi zachodniego indywidualizmu my będziemy opierać się na „kolektywizmie”, pomocy wzajemnej, opiece socjalnej i na szacunku państwa do narodu” – stwierdził Łukaszenko[21].

Wersja ateistyczna profesora Rubinowa

W 2006 roku wybuchła polityczna awantura na Białorusi, gdy profesor Anatolij Rubinow, zastępca szefa Administracji Prezydenta[22] opublikował tekst, w którym religię nazwał szkodliwym przesądem[23], i nawiązywał do komunistycznych sloganów o „opium dla ludu”. Tekst profesora Rubinowa nosił tytuł „Nauka i społeczeństwo” i w większej części dotyczył analizy sytuacji nauki na Białorusi. Nauka i system oświatowy oraz edukacja były w ZSRR dobrze zorganizowane, pisze Rubinow, młodzi ludzie mogli znajdować dla siebie miejsce w różnych jej dziedzinach i przyczyniać się tym samym do rozwoju kraju. Wydawano w olbrzymich nakładach pisma naukowe i popularno-naukowe, chętnie czytane i inspirujące do rozwoju. Nauka była także fundamentem racjonalnego światopoglądu opartego nie na przesądach, a na doświadczeniu i wypływających z niego wnioskach. W latach 90-tych cały system nauki w krajach sowieckich został zrujnowany, a na miejsce racjonalizmu pojawiły się „mroczne widma przeszłości” – nacjonalizm i religia. W mediach zaczęły się szerzyć „zabobony, ekstrasensy i kołtuństwo”, zaś niektórzy rozsądni kiedyś naukowcy zmienili orientację ideową i publicznie głosili, że ponad wszystkim stoi Bóg. Rozpoczęto frontalny atak na materializm i empiryzm. Zaczęto otaczać szacunkiem sposób życia mnichów i klasztorów, które niczego nie wnoszą do rozwoju materialnego ludzkości. To, co nazywa się duszą, to przecież według profesora Rubinowa, zaledwie splot emocjonalno-psychologicznych reakcji na otaczający świat. To nie są wprawdzie reakcje refleksywne, ale opierające się na doświadczeniu jednostki, wychowaniu, tradycji, moralności. A przecież nośnikiem tych reakcji jest wyłącznie mózg. To, co religia uznaje za świat duchowy jest w istocie materialną transpozycją różnorodnych doświadczeń. Komunizm doceniał rolę religii w przeszłości, ale zrywając z nią oparł wiele zasad etycznych na doświadczeniach, które z kolei wynikają z wielowiekowych doświadczeń całej ludzkości. Religia, według Rubinowa, ma prawo istnieć i nie jest, jak zastrzega, jej przeciwnikiem, ale miejsce religii powinno być daleko od spraw państwa. Im silniejsza religia tym słabsze państwo i tym słabsza państwowa ideologia. Konkluzja tej części tekstu sprowadziła się do stwierdzenie, że wzmocnienie państwa białoruskiego wymaga według Profesora, podniesienia roli nauki i zmniejszenia roli religii.

Tekst Rubinowa najboleśniej został przyjęty przez Cerkiew na Białorusi. Efektem była reakcja biskupów prawosławnych wyrażona w osobistym liście Metropolity Filareta do Prezydenta Łukaszenki, w którym hierarcha żądał zaprzestania ateistycznej propagandy w oficjalnych mediach i poszanowania praw wierzących. Mimo, że poglądy profesora Rubinowa oburzały biskupów prawosławnych, a Metropolita Filaret wielokrotnie występował w tej sprawie publicznie, nie kryjąc oburzenia z powodu „restauracji systemu sowieckiego” to i tak Prof. Rubinow dwa lata pełnił jedną z najwyższych funkcji w aparacie kierowniczym państwa, a w 2010 roku został przewodniczącym wyższej izby parlamentu.

Żeby historia nie wyglądała zbyt poważnie, jak fundamentalny spór ideologiczny warto dopowiedzieć pewną pointę. W 2010 roku Profesor Rubinow wydał tomik wierszy, który stał się przebojem internetu. Cytaty, bon moty i dłuższe fragmenty rymowanych kupletów rozbawiały czytelników niezależnych mediów internetowych, zwłaszcza takie powiedzenia: „moje ty narodiszcze (ironicznie lub patetycznie o narodzie), …duchi z tualietiszcza” (perfumy z ubikacji – to o nacjonalizmie) , a także „menty och menty” (o milicjantach) oraz wiele, wiele innych.[24]

Wersja „wojskowo-frontowa”

Specyficzną odmianę ideologii państwowej reprezentuje na Białorusi Aleksander Zimowski[25], początkowo prezenter telewizyjny, komentator, potem uchodzący za głównego ideologa systemu politycznego Aleksandra Łukaszenki. Zimowski prowadząc w państwowej telewizji programy publicystyczne tłumaczył zarówno zjawiska i zdarzenia z areny międzynarodowej, a także komentował konsekwencje nacisku politycznego na Białoruś przez Zachód, czego przejawem jest aktywność działaczy opozycji.

Zimowski miał dość uproszczoną wizję świata, z którą dzielił się z widzami. Z jednej strony upadek ZSRR (największe nieszczęście XX wieku wykonane rękami zdrajców ojczyzny), z drugiej hegemonia USA i stały nacisk na pokojowe republiki postradzieckie, aby przyjęły system wartości panujący w obszarze euroatlantyckim.

W przygotowywanych audycjach Zimowski komentując polityczne wydarzenia na Białorusi posługiwał się bardzo często się ilustracjami, materiałami filmowymi z wojny na Bałkanach, gdzie przez wiele miesięcy był korespondentem.

Wersja „quasi europejska” czyli europejscy „dysydenci”

W środowisku analityków wiernych obecnych władzom w Mińsku widać ideologiczne dojrzewanie, zarówno w sensie umacniania struktur administracyjnych, jak i w obszarze podejmowanych tematów i argumentacji, wykraczającej poza dotychczasowe „sowiecko-wojenne” schematy ideologiczne. Młodsze pokolenie ideologów jest już lepiej wykształcone, posiada status ekspercki, duże doświadczenie analityczne i poszerzający się aparat naukowo-metodologiczny pozwalający formułować tezy bronić ich, nawet na forum międzynarodowym. W ostatnim czasie grupa tych analityków przyjęła dość zgrabną formułę semantyczną pozwalająca stawać do publicznych polemik na statusie równym z innymi. Formuła ta sprowadza się do określania Białorusi „łukaszenkowskiej”, jako „dysydenckiej Europy”. Oznacza to ni mniej nie więcej, że uważają Białoruś za naród i państwo europejskie, ale z prawem do zachowania specyficznego wyboru politycznego sytuującego ten kraj poza procesem integracji z UE. W marcu 2011 na łamach oficjalnej prasy rządowej wraca debata na temat miejsca Białorusi w Europie, co dowodzi, że sprawa ta nie jest obojętna dla elit rządzących i nie przesądza o tzw. „białoruskim wyborze geopolitycznym” opisywanym przez twórców ideologii państwowej. Przykładem tych wątpliwości są poglądy trzech prorządowych analityków – Siergieja Kizimy, Jurija Szewcowa oraz Wadima Gigina. Kizima,[26] jako przedstawiciel Akademii Zarządzania przy Prezydencie RB tłumaczył uczestnikom konferencji organizowanej m.in. przez German Marshall Fund, w Bratysławie (marzec 2011), jaki był „prawdziwy” przebieg wydarzeń w Mińsku 19 grudnia 2010 roku oraz kto finansował i wspierał demonstrantów. Porównał białoruską opozycję do terrorystów Al-Kaidy i wówczas organizatorzy nie wytrzymali i odebrali mu głos.[27] Kizima po powrocie na Białoruś razem z Jurijem Szewcowem ogłosili, że z Europą nie da się rozmawiać, gdyż nie potrafi słuchać drugiej strony. To doświadczenie z Bratysławy wykorzystał zwłaszcza Szewcow do opisania modelu relacji Białorusi z Europą i pozycji politycznej Mińska, nazywając ją „dysydencką”, nie w sensie jaki odnosi się do politycznych oponentów w ZSRR i krajach z niego powstałych, ale szerzej jako model białoruskiej gospodarki i systemu społecznego, różny od europejskiego. Dla uzupełnienia warto dodać, że Szewcow był przez długie lata wychowankiem i pracownikiem akademickim Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego. Ten model białoruski miałby być trwałym elementem dialogu z Europą, gdyż okazała się skuteczny. Kizima uważa, że to Europa powinna zmienić podejście do Białorusi, wejść na drogę demokracji i poszanowania innych modeli polityczno-społecznych, UE powinna odrzucić drogę imperialnego rozwoju, gdyż doprowadzi to do jej upadku[28].

Według Jurija Szewcowa[29] UE jest strukturą biurokratyczną i nie ma szans na utrzymanie się jako projekt do przyjęcia dla większości państw europejskich, co pokazał kryzys finansowy i narzucanie biedniejszym krajom członkowskim z Południa i Wschodu Europy warunków nie do spełnienia, zamiast udzielić im pomocy[30].

Krytyczny stosunek do projektu, jakim jest UE, Szewcow podbudowuje swoim dorobkiem naukowym i publicystycznym. W wielu opublikowanych artykułach dominuje krytyka projektu historycznego, jakim było np. Wielkie Księstwo Litewskie[31], zaś wschodnioeuropejskie projekty antysowieckie z lat 30 – 40 ubiegłego stulecia opisuje w kontekście kolaboracji z faszyzmem (nie wyłączając polskiej Armii Krajowej!).[32]

W 2005 roku Szewcow wydaje w Moskwie książkę pt. „Fenomen Białorusi” (z entuzjastycznym wstępem Gleba Pawłowskiego)[33], w której udowadnia skuteczność projektu społeczno-gospodarczego, jaki realizuje od wielu lat Prezydent Łukaszenko. Nazywając Białoruś „krajem katastrofy” (nawiązanie do Czarnobyla) odrzuca projekt europejski (perspektywę integracyjną), gdyż uważa ją za obcą kulturze i tradycji Białorusi. W tożsamości białoruskiej Szewcow dostrzega cechy specyficzne, niechęć zarówno do zbyt mocnej rusyfikacji jak i zbyt jednoznacznej europeizacji. Dla Szewcowa ta cecha specyficzna koncentruje się właśnie wokół określenia „naród katastrofy”, gdzie centralną rolę odgrywa dramat Czarnobyla z 1986 roku. Białoruś jest w Europie, ale w jej dalszej, gorszej, ukrytej części, nawiedzanej nieszczęściami. W tym sensie „białoruskość” dla Szewcowa to nie pojęcie etnologiczne, ale technologiczne – otwierające proste, życiowe pytanie: jak przeżyć?

U Szewcowa pojawia się też pojęcie „autorytarna modernizacja”, którego ukrytym celem wydaje się być PR-owskie rozwiewanie chmur nad politycznym centrum w Mińsku, które nadużywa władzy, ale w szlachetnym celu tj. dla wzmocnienia kraju i dokonania skoku cywilizacyjnego. Szewcow uważa, że „nie możemy przyjąć narzucanych nam przez Europę standardów, mimo, że Europejczykami jesteśmy, gdyż prowadziłoby to do odrodzenia narodowego poprzez rusofobię. A do tego Białorusini nie są zdolni. Białorusini nie mogą sobie pozwolić również na rehabilitację kolaborantów hitlerowskich, gdyż to jest sprzeczne z powszechną „pamięcią historyczną”. Białorusini nie mogą zaakceptować „terapii szokowej” w gospodarce i przyjąć narzucane przez UE standardy, gdyż te standardy nie wynikają z samej polityki integracji europejskiej, ale z brukselskiego biurokratyzmu, który nie szanuje regionalnych i lokalnych różnic. Konflikt na linii Bruksela-Mińsk to nie konflikt systemu wartości tylko konflikt z tępym europejskim biurokratyzmem[34].

Dla Wadima Gigina[35] opisywanie Białorusi jako „europejskiego dysydenta” jest barwne, ale nie do przyjęcia, gdyż rodzi konotacje z sowieckim dysydentem, a ten uważany był za kogoś w rodzaju nieudacznika. Do dzisiaj słowo dysydent nie kojarzy się na Białorusi najlepiej. Białoruś, według Gigina, nie ma najlepszej marki na Zachodzie i wielu mieszkańcom Europy kojarzy się z „partyzantem, traktorem, a w ostatnich latach głównie z nazwiskiem Prezydenta.” Według eksperta władze powinny zająć się czymś, co można nazwać „re-brandingiem”, zmianą stereotypu w postrzeganiu Białorusi. Ale do tego typu projektów potrzeba ogromnych środków finansowych[36].

Szewcow dostrzega jeszcze jeden pozytywny aspekt obecnej politycznej sytuacji na Białorusi. Należy doceniać to osiągnięcie, jakim było stworzenie pasa dobrosąsiedztwa, utrzymywanie dobrych relacji z sąsiadami, zwłaszcza, gdy w krajach wokół Białorusi przez długie lata dominować będą raczej prawicowe partie, a te nie chcą mieć sąsiada, w którym panuje nacjonalizm, otwierający olbrzymie pola konfliktu. Dla Litwinów, jak uważa Szewcow, białoruska tożsamość i jej historyczne dziedzictwo stwarzają przecież wiele poważnych problemów. Nacjonalizm białoruski drażni sąsiadów, a jego nasilenie poprowadzi do konfrontacji choćby z Litwą, zwłaszcza, gdy zacznie się podnosić problem przynależności Wilna. Z Polakami miejscowi nacjonaliści też będą mieli szereg ideologicznych sprzeczności. Dzisiaj dostrzegamy bowiem, że nacjonalistyczne kompleksy wschodnioeuropejskie są przyswajane przez Białoruś, zwłaszcza, że ta jawi się jako kraj postsowiecki, jako obcy. Dlatego: „…tradycyjnie stawiamy na te siły i ideologiczne sympatie w Europie wschodniej, które tradycyjnie nazywamy lewicowymi”. To jest, według Szewcowa, zarys koncepcji stanowiącej podstawę dla tworzenia białoruskiego lobby za granicą[37].

Wszyscy trzej analitycy zgadzają się w trakcie cytowanej wyżej dyskusji redakcyjnej, że sojusznikiem Białorusi w relacjach z UE są kraje niezadowolone z decyzji „wielkiej czwórki” (Londyn, Berlin, Paryż, Rzym), kraje z silnymi eurosceptycznym partiami politycznymi, a także te sąsiednie państwa członkowskie (Litwa, Łotwa), które w unijnej polityce sankcji i ograniczeń taryfowych wobec Białorusi dostrzegają wielkie szkody dla własnej gospodarki i własnego rozwoju (korytarze transportowe, porty morskie, współpraca energetyczna itd.). Jak wynika z powyższego, podejmowana jest próba stworzenia politycznej agendy Mińska w relacjach z Brukselą poprzez „granie na sprzecznościach” i opieranie się na doraźnych sojuszach z różnymi „niezadowolonymi i eurosceptykami”.

Niezwykle ciekawym i nowym zjawiskiem jest pozycjonowanie ideologiczne Białorusi między Rosją a Europą. Wspomniana wyżej grupa analityków wyraźnie odchodzi od twardego modelu „sowieckiego” poszukując nowych definicji i nowych obszarów ideologicznych do tej pory niezagospodarowanych.

BIAŁORUŚ ALTERNATYWNA

Idea państwa obywatelskiego, czy „republikańskiego” przewija się w wielu pracach analityków, ekspertów białoruskich o orientacji europejskiej. Najważniejsze prace socjologiczne, podparte wieloletnimi badaniami zrealizowali m.in. Oleg Manajew[38] ze swoim zespołem, a także wielu innych autorów z różnych ośrodków eksperckich[39].

Jak zauważa Andriej Kozakiewicz, podsumowując wyniki ankiety skierowanej do przedstawicieli białoruskich środowisk politycznych, naukowych, kulturalnych, można wyróżnić cztery „korporacje” wśród białoruskiej elity[40]. Pokrywa się to znacząco z naszymi rozważaniami dotyczącymi ideologii państwowej. Punktem odniesienia dla tego podziału jest właśnie stosunek do „idei europejskiej” i do takich pytań jak: Co dla Was oznacza Europa i jakie jest w niej miejsce dla Białorusi? Co Europa może dać Białorusi i odwrotnie? Jak na tym tle wygląda białoruska tożsamość, co ją określa i wyznacza, czy istnieje takie pojęcie jak tożsamość „słowiańska”?

Na podstawie odpowiedzi autor wskazał cztery typy postaw wobec „idei europejskiej”. Pierwszą reprezentuje elita postsowiecka, dla której Europa to pojęcie bardziej geograficzne niż ideologiczne. Dla tej grupy poważniejsze i łatwiej absorbowane są oferty ideologiczne przychodzące z Rosji, wiążą się one z bliskimi im pozytywnymi konotacjami jak wspólnota duchowa, wspólnota słowiańska, wspólnota interesów czy wspólna przestrzeń geopolityczna. Stosunek do Europy nie jest zasadniczo negatywny (poza takimi wyjątkami jak przypadek Siergieja Kostjana). Podobnie jak w czasach ZSRR jednoczący się kontynent europejski był traktowany niemal wyłącznie jako przestrzeń gospodarcza i jako taki otwierał akceptowalny model współpracy.

Elita narodowa reprezentuje przeciwstawny stosunek do Europy. Dla tej grupy odrodzenie narodowe wpisuje się w ideę europejską, gdyż u podstaw tej ostatniej leżą wspólne korzenie kultury i dziejów. Powrót do Europy dla elity narodowej to powrót do idei odrodzonego państwa białoruskiego korzystającego z dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego. Kazakiewicz konstatuje, że na Białorusi nie doszło do połączenia idei narodowej i ideologii sowieckiej (tak jak to stało się w niektórych azjatyckich republikach b. ZSRR) a środowiska narodowe (BNF) zostały wypchnięte z politycznego pola na pozycje dysydenckie.

Trzecią grupę białoruskich elit, która wyrosła w warunkach rozpadu ZSRR i charakteryzuje się brakiem silnej identyfikacji z jakąkolwiek ideologią, nazywa Kazakiewicz nową elitą. Są to ludzie pragmatyczni i skierowani na osiąganie celów (gospodarczych, politycznych itd.), dlatego ofertę „europejską” czy „rosyjską” traktują instrumentalnie. Będąc w tzw. głównym nurcie polityki państwa stosunkowo poważnie traktują ofertę państwowej ideologii a także bezrefleksyjnie akceptują przedstawiane w oficjalnych mediach zagrożenia ze strony Zachodu (przypadek Jugosławii, „kolorowe rewolucje” itp. ), gdyż to może zagrozić ich obecnemu statusowi.

Wreszcie czwarta grupa elit to tzw. młoda generacja. To ludzie, dla których według Kazakiewicza liczy się sukces, którzy działają nie bez odrobiny cynizmu i są obecni we wszystkich trzech wyżej wymienionych grupach wchodząc na miejsce starszych. Są zarówno obecni w elitach opozycji jak i chętnie przystępują do różnego rodzaju „kontraktów” politycznych czy gospodarczych z władzami. Oferty ideologiczne przyjmowane są przez tę grupę na poziomie operacyjnym, a nie jako utrwalony system wartości. Kontakty z Europą (w sensie turystycznym, zawodowym oraz kulturowym) są czymś naturalnym i przyjmowanym pozytywnie, jakkolwiek elementem odpychającym może być konflikt polityczny władz, który w sposób niesprawiedliwy dotyka wszystkich pozostałych mieszkańców. W tym sensie sa zwolennikami współpracy z UE o ile kryje się za tym swoboda podróży, wymiany gospodarczej itd. Warto poważnie przyjąć ten punkt widzenia na najmłodszą generację, choćby z tego powodu, że pisze o tym sam jej przedstawiciel (Kazakiewicz pisząc ten tekst miał 26 lat).

Przyjrzyjmy się jak ten stosunek do Europy czy do „idei europejskiej” wygląda w świetle badan socjologicznych. W 2007 roku Manajew zauważa, że charakterystyczna dla badań, dotyczących hipotetycznego wstąpienia Białorusi do UE, jest dynamiczna zmienność poglądów i dający się „dotknąć” bezpośredni wpływ na opinie bieżących wydarzeń politycznych, zwłaszcza kampanii medialnych oraz ocena przez ludzi sytuacji gospodarczej. Ta niestabilność i duże wahania wśród ankietowanych pokazują na nietrwałość przekonań, brak ugruntowanych systemów wartości i podatność na różnego rodzaju działania socjotechniczne. Z jednej strony silnym bodźcem okazywało się „falowanie” emocji politycznych związanych z kryzysem w stosunkach z Moskwą, z drugiej coraz silniejsze oddziaływanie zagranicznych mediów (Radio Racja, Deutsche Welle, programy w RTVi, Telewizja Bełsat itd.). Dlatego władze w Mińsku zawsze ostro reagują na te inicjatywy uznając aktywność zagraniczną w informacyjnym polu Białorusi za działanie wrogie i agresywne. Za każdym razem pogorszenie relacji z Moskwą zwiększało zainteresowanie Unią Europejską, zaś aktywność mediów zagranicznych wzmacniała obecność zachodniej oferty ideowej w społeczeństwie białoruskim. W 2007 roku 36% badanych opowiadało się za hipotetycznym przystąpieniem Białorusi do UE, niemal tyleż samo (36,2%) było za zjednoczeniem z Rosją. [41]

Porównanie wyników badań w dłuższej perspektywie czasowej potwierdza labilność poglądów. Poniżej widać to w zestawieniu dotyczącym hipotetycznego zjednoczenia z Rosją.

Dane za: http://www.iiseps.org/arhiv.html

Warianty odpowiedzi

02’06

09’10

10’10

Zjednoczenie z Rosją

56.3

34.9

35.4

Wstąpienie do UE

27.5

41.7

42.2

Bez odpowiedzi lub nie wiem

16.2

23.4

22.4

Patrząc na zestawienie przygotowane przez zespół Manajewa w marcu 2011 roku widać bardzo poważny skok i zmianę na korzyść opcji europejskiej. Wyniki są uporządkowane dla poszczególnych lat w poniższej tabeli. Dotyczą pytania, czy gdyby dzisiaj było referendum o wstąpieniu Białorusi UE to jakbyś odpowiedział? Znacząca różnica na niekorzyść UE widoczna jest przy dacie grudniowej 2010 roku, wtedy, gdy społeczeństwo białoruskie przeżywało zmasowany atak oficjalnej propagandy, w związku z kampanią prezydencką oraz prezentowaniem w oficjalnych mediach kandydatów opozycyjnych, w negatywnym świetle. Za wstąpieniem do UE głosowano by w sposób następujący (perspektywa lat 2006-2011):

Warianty odpowiedzi

06’06

12’08

03’09

12’09

03’10

06’10

09’10

12’10

03’11

Tak

31.5

30.1

34.9

40.7

36.2

36.4

42.2

35.3

48.6

Nie

49.2

40.6

36.3

34.6

37.2

39.4

32.5

40.6

30.5

Dane za: http://www.iiseps.org/arhiv.html

Jednocześnie warto brać pod uwagę, że mimo dużej niestabilności poglądów w dwóch kluczowych kwestiach geopolitycznych utrzymuje się stała tendencja wzrostowa na rzecz integracji europejskiej. Widać to zwłaszcza przy dynamice zmian w odpowiedziach na pytanie o zjednoczenie z Rosją (perspektywa lat 2001-2011).

Warianty odpowiedzi

08’01

06’06

12’07

12’08

03’09

03’10

06’10

09’10

12’10

03’11

Za zjednoczeniem z FR

57.4

44.9

43.6

35.7

33.1

32.1

29.3

33.1

29.8

29.2

Przeciw zjednoczeniu

20.9

28.9

31.6

38.8

43.2

44.5

48.6

45.4

46.9

53.1

Dane za: http://www.iiseps.org/arhiv.html

W tekstach polityków i ekspertyzach zawartych w zbiorze pod red. Manajewa widać wyraźnie, iż pojęcie idei europejskiej silnie kojarzy się z postulatami dotyczącymi demokratyzacji życia na Białorusi, wprowadzeniem zasad gospodarki rynkowej i z perspektywą poprawy bytu ludności. Może dziwić, że tego typu tezy stawia przywódca partii komunistycznej Siergiej Kaliakin, (owszem w 2010 roku partia zmieniła w końcu nazwę na socjaldemokratyczną), bo świadczyć to musi o wzrastającej świadomości związku „idei europejskiej” z postulatami obywatelskimi.[42] Na ścisłą korelację tych dwóch elementów wskazywał w 2006 roku Vitali Silitski, który zauważył, iż aktywność Łukaszenki i jego aparatu administracyjnego na polu ideologicznym nie przynosi pożądanych efektów, a z każdym kolejnym rokiem widać większe zainteresowanie społeczeństwa modelem demokratycznym i wolnorynkowym[43]. Opozycja spychana systematycznie od 1994 roku na margines życia politycznego staje się paradoksalnie silniejsza właśnie dzięki ofercie ideowej, co może być słabym pocieszeniem w obliczu braku skuteczności w działaniu, ale daje nadzieję na utrwalenie pozytywnych tendencji w świadomości przeciętnego obywatela Białorusi. Czy działalność opozycji jest zatem beznadziejna, pyta Silitski. Przemiany w świadomości, zwłaszcza w długiej perspektywie czasowej wymagają cierpliwości, a zmiany systemowe nie przebiegają szybko, zwłaszcza w tak silnie zsowietyzowanej części byłego ZSRR. Nieuchronność kryzysu gospodarczego oraz systemowego wcześniej czy później doprowadzi Białorusinów do postawienia sobie pytania o zasadność i słuszność koncepcji proponowanych przez Łukaszenkę. Nie pomogą tu zaklęcia i akcje propagandowe polegające na wskazywaniu winnych (Zachód, Soros, kolorowe rewolucje itd.). Lekcja demokracji w wydaniu egipskim czy tunezyjskim potwierdza nieuchronność procesów demokratyzacyjnych, a idea europejska może być dla Białorusi tylko swoistą busolą polityczną.

Zainteresowanie oficjalnych czynników „idea europejską”, co wykazywaliśmy wyżej, a także pojawiające się w kampaniach Aleksandra Łukaszenki elementy „narodowe” mogą wskazywać na zbliżające się przejmowanie od opozycji jej dotychczasowej oferty ideowej. Kto wie czy nie będziemy wkrótce tego świadkami.

Mariusz Maszkiewicz


[1] Szerzej na ten temat można przeczytać w zbiorze ekspertyz dot. perspektyw współpracy UE z Białorusi, w: „Belarus- towards a united Europe”,(red. M. Maszkiewicz) Wrocław, 2009;

[2] Za prekursora obecnej „ideologii państwowej” na Białorusi uchodzi prof. Jewgienij Babosow (ur. 1931), wieloletni ideolog w Komitecie Centralnym KPZR (KPB) w Mińsku, autor wielu prac dotyczących socjologii i religioznawstwa, w 2003 roku wydano zbiór wcześniejszych jego tekstów w formie kompendium pt. „Osnowy ideologii sowriemiennowo gosudarstwa”, które stało się podstawą i inspiracją dla autorów podręczników „ideologii państwowej”;

[3] Zob. R. Paszkow „Gasudarstwiennaja ideologija i nacionalnaja ideja: kanstitucjonn-cennostnyj podchod”, w: „Włast’” Nr 3 z 2007 r. za: http://constitutions.ru (wejście 22.03.2011); Roman Paszkow (ur. W 1974 r.), przedstawiciel najmłodszego pokolenia prawników i działaczy politycznych, Rosjanin pochodzenia czeczeńskiego. Autor wielu artykułów dot. systemów konstytucyjnych oraz prawa rosyjskiego.

[4] Zob. O. Chusnutdinow, „Aspekty ideołogii dierżawnowo budownictwa w Ukraini”, w: „UA Foreign Affairs” nr 11 z 2008 r. ss.29-34;

[5] Zob. S.A. Kalinin „O gosudarstwiennoj ideologii Biełarusi” w: „Aktualnyje problemy gosudarstwa i prawa Biełarusi: Materiały Respublikanskoj nauczno-prakticzeskoj konferencji, 15-16.04.2005 r.” (red. W.I Puszkina, Mińsk 2006, ss. 36-38;

[6] Wspomniany dokument to zbiór wytycznych pt: „Ideołogija biełaruskaj gasudarstwiennosti: koncepcija, model, pragrama realizaciji”. Dla porównania zob. W. Bobrowicz, „Gosudarstwiennaja ideologia”, oraz „Paradoksy ideołogiczeskoj raboty”, w: www.nmnby.eu (wejście 21.04.2011); w latach 2001-2007 ukazało się kilkadziesiąt podręczników i skryptów, spośród nich wymienić można: W. A. Griebień „Osnowy ideologii biełaruskowo gosudarstwa” , Mińsk 2009; S. Kniaziew, S. Reszotnikow, „Uczebnik po ideologii” , Mińsk 2004; S.G. Pareczyna „Konceptualnyje osnowy ideologii biełaruskowo gosudarstwa”, Minsk 2005; J. Babosow, „Osnowy ideologii sowriemiennowo gosudarstwa”, Minsk 2007 (wznowienie); W.Mielnik „Gosudarstwiennaja ideołogijaRespubliki Biełarus’. Konceptualnyje osnowy”, Minsk 2004; zob. także artykuły: J.Babosowa, „O sowriemiennom charaktirie ideologii”, „Biełaruskaja dumka” 2003 nr 6, W. Wieliczko „Nużna li obszczestwu ideologia?” „BIełaruskaja dumka” 1996 nr 5;

[7] Zob. „Biełarus’ i „balszaja Jewropa”: w poiskach geopoliticzeskowo samoopriedielenija”, (pod red. O. Manajewa), Nowosybirsk 2007; s.7;

[8] Zob. P. Rudkouski. „Powstawanie Białorusi”, Wrocław 2009; także tegoż autora „Białoruska idea narodowa w XXI wieku”, Lublin 2008;

[9] Zob. „Grzechy polskiego liberalizmu”, rozmowa z P. Śpiewakiem, na stronie www.kulturaliberalna.pl (wejście 28.04.2011r.)

[10] Cytat pochodzi z książki Z. Paźniaka „Wojna białorusko-rosyjska”, Wilno, 2005, za: P. Rudkouski, tamże: s. 64;

[11] Mamy na myśli pewną manierę, która pojawia się w publikacjach politologicznych, także na wielu portalach socjologiczno-politycznych w krajach b. ZSRR; pierwszym z brzegu, ale nie jedynym przykładem jest „zestaw tekstów” pn. „Wybory po białorusku, albo jak działają nowe wyborcze technologie” (gdzie autor P. Usow przeciwstawia technologie wyborcze władzy i opozycji) zob. www.n-europa-eu;

[12] Zwolennikiem tego typu teorii jest w Polsce np. J. Kossecki, w PRL działacz PZPR i ZP „Grunwald”, od 1990 r. założyciel i główny ideolog Partii „X”; zob. jego autorstwa m.in. Cybernetyczna analiza systemów i procesów społecznych., Kielce 1996; Jak sterować społeczeństwem. Warszawa 1984; Elementy nowoczesnej wiedzy o sterowaniu ludźmi. Socjotechnika, socjocybernetyka, psychocybernetyka. (Skrypt dla oficerów policji), Kielce 2001;

[13] Chodzi o zjawisko dot. relacji elity-społeczeństwo, opisywane m.in. przez: Ortega y Gasset Bunt mas”, wyd. polskie Warszawa 1992; czy Le Bon „Psychologia tłumu”, polskie wydanie Kraków 1989; a także J. Bend „Zdrada klerków”; Kraków 1990;

[14] O. W. Proleskowskij, (ur. 1963 r. w podmoskiewskim Zagorsku), oficer wojsk rakietowych, odbywał służbę m.in. w NRD, pracownik uczelni wojskowych oraz służb specjalnych RB, specjalizujący się w zagadnieniach tzw. pionu ideologicznego. Będąc byłym oficerem Armii Sowieckiej wybrał Białoruś, jako swoją drogą ojczyznę. W latach 2002-2003 szef agencji informacyjnej BELTA, w latach 2003-2009 zastępca szefa Administracji Prezydenta RB, potem główny ideolog i kierownik centrum analitycznego. Od 2009 roku Minister Informacji RB.

[15] L. Krysztapowicz (ur. 1949) jest doktorem historii, zastępcą szefa Centrum Informacyjno-Analitycznego Administracji Prezydenta RB, autor wielu artykułów nt. historii Białorusi i Rosji. Autor książek „Białoruś-Rosja: historiozoficzne podstawy jedności obu narodów” (2006), oraz „Białoruś jako rosyjska świątynia”(2010); w obszarze jego historycznych zainteresowań są Unia Brzeska, jezuici na Białorusi, Wielkie Księstwo Litewskie;

[16] O. Proleskowskij, L.Krysztapowicz, „Na nienawisti i falsyfikacji istorii demokratii nie postroisz” w: „Nasz Sawriemiennik; (http://nash-sovremennik.ru); Nr 12 z 2009.ss. 281–287;

[17] W. Zamietalin (u.1948), Rosjanin, pułkownik Armii Sowieckiej, w pionie ideologicznym. Po rozpadzie ZSRR pozostaje na Białorusi. Początkowo pracuje dla Premiera W. Kiebicza (do 1994 r.), potem przechodzi do Administracji A. Łukaszenki. Pełni wysokie funkcje w administracji Łukaszenki i w Rządzie RB, obecnie szef Studia Filmowego „Biełarusfilm”.

[18] S. Posochow (ur. 1944), Rosjanin, pułkownik Armii Sowieckiej, w chwili rozpadu ZSRR odbywał służbę w Grodnie, gdzie dał się poznać jako oficer polityczny szczególnie niechętny Polakom na Białorusi. W 1994 roku w trakcie kampanii wyborczej organizuje na Grodzieńszczyźnie sztab poparcia dla A. Łukaszenki. Po zwycięstwie w wyborach przechodzi do administracji Prezydenta, gdzie pracuje do 2003 roku. Obecnie na emeryturze, przebywa na stale w Rosji.

[19]Siergiej Kostjan (ur. 1941), historyk, profesor, wykładowca uczelni pedagogicznych działacz Komsomołu i Partii Komunistycznej, deputowany do RN oraz Izby Reprezentantów, prezes Białoruskiego Komitetu Słowiańskiego, autor książek i artykułów dotyczących idei wspólnoty słowiańskiej (m.in. „Mir i Jedinstwo Słowian”, 2008)

[20] W. Bobrowicz, „Paradoksy ideołogiczeskoj raboty” s. 3, w: www.nmnby.eu (wejście 21.04.2011);

[21] Cyt. za: W. Bobrowicz, tamże, s. 4;

[22] A. Rubinow, (ur. 1939) profesor fizyki, specjalista od przewodników organicznych. fizyki kwantowej i optyki; W latach 2006-2008 zastępca szefa Administracji Prezydenta RB, odpowiedzialny za pion ideologiczny, w 2010 roku zostaje Przewodniczącym Rady Republiki Zgromadzenia Narodowego (wyższa izba parlamentu – Sawiet Respubliki);

[23] Chodzi tekst A. Rubinowa, „Nauka i społeczeństwo” zamieszczony w dzienniku „Sowieckaja Biełaruś” 12.12.2006 r. ss.1-5;

[24] Zob. o wierszach A. Rubinowa na stronie: http://charter97.org/ru/news/2011/1/29/35615/ (wejście 17.04.2011r.);

[25] A. Zimowski (ur. 1961 w NRD), oficer armii sowieckiej, absolwent lwowskiej wojskowej szkoły politycznej, w l. 1998-1999 był korespondentem w Jugosławii, w 2007 roku ukończył Poleski Uniwersytet Państwowy w Pińsku (utworzony decyzją Prezydenta Łukaszenki w 2006 roku) ze specjalnością bankową;

[26] S. A. Kizima (ur.1973) – doktor nauk politycznych, historyk, prawnik, kierownik Katedry Stosunków Międzynarodowych Akademii Zarządzania przy Prezydencie RB, ekspert i doradca w Rady Konsultacyjnej Centrum Informacyjno-Analitycznego przy administracji Prezydenta RB, autor wielu artykułów dot. ideologii państwowej, relacjach z Rosją, pozycji Białorusi w polityce globalnej a także integracji białorusko-wenezuelskiej. Spis o. 30 artykułów dostępnych na stronie Akademii Zarządzania (http://www.pac.by/ru/general-information/structure/institut_gos_sluzhbi/fakultet_perepodgotovki/kaf_mezhdunarodnih_otnoshenii/shtatnyi_sostav);

[27] Zob. artykuł: „Biełaruskich ideołogow liszili mikrofona na forumie w Bratysłwawie”, (dostępne 18.03.2011 r, na: http://charter97.org/ru/news/2011/3/10/36653 );

[28] Zob. N. Romanowa, I. Kolczenko, I. Kirylenko „Osobiennosti jewropiejskowo diałoga” (dyskusja redakcyjna) w: „Sowieckaja Bielarus’ – Biełarus Siewodnia” z dn. 7.04.2011 r. (http://sb.by/post/114929/fontsize/11/ – wejście 14.04.2011);

[29] J. W. Szewcow (ur. 1966) – doktor, absolwent Wydziału Historycznego Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, w l. 1991-1998 pracownik naukowy Instytutu Sztuki i Kultury Akademii Nauk Republiki Litewskiej; wykładowca w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Wileńskiego (1994-1996), w latach 1998-2005 Dyrektor Centrum Integracji Europejskiej Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego w Mińsku; bierze udział w przygotowywaniu projektów dla Rządu RB oraz MSZ RB. Wydawca i redaktor projektów internetowych „Europejska integracja”, „Geopolityka”, Czarnobylski żurnał”. Jego domowa strona – z tekstami autora i komentarzami: http://guralyuk.livejournal.com;

[30] N. Romanowa, I. Kolczenko, I. Kirylenko, tamże, s.3;

[31] J. Szewcow, „Dezintegracja kulturno-politiczeskowo prostranstwa Reczi Pospolitoj w 1587-1592”, Vilnius 1994;

[32] J.Szewcow „Biełaruskaja ideołogija antinacizma w ochwaczenoj kultom kolaboranbtow Wostocznoj Ewropy”, artykul dostępny : http://www.perspektivy.info/misl/cenn/belorusskaja_ideologija_antinacizma v ohvachennoj kultom_kollaborantov_vostochnoj_jevrope_2008-10-29.htm (wejście 20.04.2011);

[33] Zob. J.W. Szewcow, „Obiedinionnaja nacija.Fenomen Biełarusi”, Moskwa 2005; podobne tezy pojawiają się we wcześniejszej pracy pod red. Szewcowa „Geopolityka Biełarusi”, Minsk 2002;

[34] Zob. N. Romanowa, I. Kolczenko, I. Kirylenko, tamże, s.3

[35] W. F. Gigin (ur. 1972), doktor nauk historycznych, redaktor naczelny miesięcznika „Białaruskaja dumka” (pismo społeczno-polityczne założone przez Administrację Prezydenta). Autor chętnie publikujący na rosyjski portalach historycznych (teksty: „Suworow vs. Kościuszko”, „Zwycięstwo pod Grunwaldem: chwała i granica naszej historii”, „Lekcje z bitwy na Kulikowym Polu” i wiele innych);

[36] N. Romanowa, I. Kolczenko, I. Kirylenko Tamże s. 4;

[37] N. Romanowa, I. Kolczenko, I. Kirylenko Tamże s. 5;

[38]O. Manajew „Bielarus’ i „bolszaja Jewropa”: wybor puti. Pozicija osnownych subiektow geopoliticzeskowo wybora Biełarusi” w: Biełarus’ i „balszaja Jewropa: w poiskach geopoliticzeskowo samoopriedielenija”, (pod red. O. Manajewa), Nowosybirsk 2007 ss.12.30;

[39] Zob. m.in. pracę: „Białoruś: ani Europa ani Rosja. Poglądy białoruskich elit”, (pod red W. Bułhakowa) Warszawa 2006; a także liczne teksty i prace zbiorowe autorów: L.Zaiko, V.Silickiego. W.Bułhakowa, A.Lachowicza;

[40] Zob. A. Kazakiewicz „Czietyrie korporacji biełaruskoj elity w: „Białoruś: ani Europa ani Rosja…” tamże ss. 247-256;

[41] O. Manajew, tamże s. 13;

[42] Zob. S. Kaliakin „Buduszczeje Biełarusi w ramkach Ili za prediełami „bolszoj Jewropy” w zbiorze: „Biełarus’ i „balszaja Jewropa…” tamże ss.31-48;

[43] Zob. V. Silitsky, „Signs of Hope Rather then a Colour Revolution”,w: “Prospects for Democracy in Belarus” (pod red. J.Forbrig, D. Marples, P.Demeš), Bratislava 2006; ss. 20-26;

Komentowanie zamknięte.