HomeBlogBlog - rozmaitościXV Trialog w Krynkach

Tegoroczny XV Trialog w Krynkach (22-23 sierpnia 2014) odbywał się pod hasłem „Białoruski mit”. Mógłbym oczywiście wymieniać litanię pretensji do organizatorów. Że Sokrat Janowicz – inicjator trialogów – skupiał się dotychczas nad zagadnieniami poważnymi, z pogranicza literatury i nauki. A referaty – publikowane w „Annus Albaruthenicus” – były na wysokim poziomie akademickim, choć dla wąskiego kręgu specjalistów. Mógłbym także narzekać, że gości z zagranicy zabrakło; prawie w ogóle się nie pojawili. Jeden ukraiński pisarz (Andruchowycz) i kilku białoruskich twórców nie robi tutaj żadnej różnicy. U Sokrata bywali zaś profesorowie i adepci nauk filologicznych, historii i literatury z Kanady, Szwecji, Holandii, Niemiec, USA, Francji i wielu innych krajów. Wystarczy sięgnąć do kronik Villi Sokrates.

Mógłbym jeszcze narzekać, że tematy debat i zaproszeni goście spłycali problemy i ograniczali się do znanych klisz, powielali n-ty raz wygłaszane frazesy, znane z dysput na stu podobnych konferencjach. Mógłbym narzekać, że nie te nazwiska, nie takie tematy, nie ten poziom….. Mógłbym. Ale nie będę. Uważam, że doskonale się stało iż po śmierci Sokrata Janowicza (1936-2013) jego olbrzymia praca i pomysły znajdują kontynuację.

Ogromne wrażenie sprawiło na mnie, że Profesor Leon Tarasewicz, któremu przecież własnej pracy nie brakuje, odnalazł w sobie energię i chciało mu się objąć opieką (z grupą młodszych od siebie) dziedzictwo po Janowiczu – głównie dom – VILLA SOKRATES. To miejsce nadal może przyciągać nie tylko przyjaciół zmarłego pisarza, ale także tych, których pociąga kultura prowincji, Podlasia, Krynek oraz całe mityczne Królestwo Białoruś. To miejsce dzięki Sokratowi emanuje przecież tak przekonująco na cały świat.

Na jedną z debat o literaturze pragnę szczególnie zwrócić uwagę. Spodziewałem się, że obecny będzie Uładzimir Arłou, ale z przyczyn zdrowotnych nie mógł dotrzeć z Mińska. Zamiast niego usadzono w fotelu Andrzeja Stasiuka, który jak w roku ubiegłym podkreślał, że literatury białoruskiej nie zna, bo pewnie jej nie ma… Może to nie cytat (organizatorzy opublikują stenogram dyskusji), ale efekt był taki, że Stasiuk nazwał prozę Sokrata Janowicza grafomańską.

W trakcie dyskusji zwróciłem uwagę wielkiemu pisarzowi, że mówienie o grafomaństwie może być uprawnione jak się teksty i książki przeczyta oraz napisze recenzję. W przeciwnym wypadku jego wypowiedź może być zakwalifikowana do gatunku zachowań aroganckich. Użyłem nawet sformułowania przemoc symboliczna- nawiązując do mitów białoruskich, z których jednym jest także mit o polskim ucisku. Temat na osobną dyskusję.

Co do literatury białoruskiej w Polsce – zwróciłem też uwagę na liczne tłumaczenia dawniejszej literatury (Bykau, Karatkiewicz czy Karpiuk), wskazałem na najnowsze tłumaczenie dzieła Łarysy Geniusz „Ptaki bez gniazd” oraz publikowane już prace młodszych autorów: Arłou, Aleksiejewicz. Z sali włączyły się głosy o najnowszej prozie białoruskiej, którą wysoko cenią nie tylko w naszym kraju, ale także w świecie.

Mówienie i pisanie, że literatury białoruskiej nie ma jest świadectwem ignorancji. Rozumiem, że wydawnictwo Czarne dostrzega prozę ukraińską, ale tej nie trudno nie dostrzec. Zresztą Ukraina jest kilka raz potężniejsza (nie tylko demograficznie i geograficznie) od Białorusi.

A jak powtarza Lawon Tarasewicz – jakie pieniądze taka literatura, jakie pieniądze taki teatr, jakie sponsor taki obraz itd…

Do ciekawych projektów – prezentowanych w Starej Synagodze – należy album „Zwycięzcy” (The winners) przygotowany przez Pawła Milacha. Pomysł opiera się na podobnym założeniu jak onegdaj dokument Andrzeja Fidyka „Defilada”. Nota bene władze Korei Płn. Nagrodziły polskiego dokumentalistę zanim zorientowały się jakie są intencje reżysera i wydźwięk filmu. Paweł Milach odwiedził, za zgodą władz centralnych w Mińsku, ośrodki pracy ideologicznej na całej Białorusi. Zrobił dokumentację konkursów, które są jednym z głównych zajęć pracowników pionu ideologii. Tak jak w czasach ZSRS partia starała się motywować robotników i chłopów, dlatego nagradzano – przodowników pracy, dojarki, traktorzystów, kolejarzy, nauczycieli, uczniów itd. Tak obecnie w ramach ideologii państwowej przeprowadza się konkursy na najlepszy kącik ideologiczny, najpilniejszych uczniów, najciekawszą piosenkę, także konkursy branżowe – Miss Kolei, Miss kołchozów itd. Największe wrażenie zrobiła miss kolei, ładna kobieta w zimowym mundurze kolejarskim, stojąca na śniegu między dwoma pociągami. Pani przygnębiająco smutna. Inny konkurs – na najbardziej zakochaną parę szkolną – pokazuje wtuloną w ramionach chłopca dziewczynę. Twarzy nie widać. Ale miłość emanuje. Prezentację albumu ze znawstwem prowadził znany polski działacz z Grodna i dziennikarz Andrzej Poczobut. Podczas dyskusji wyszło, że taki przaśny świat, zilustrowany w albumie to także część naszej polskiej rzeczywistości. Tej z czasów Gomułki i Gierka, ale także współcześnie, poniekąd. Liczę, że album Pawła Milecha wkrótce będziemy mogli obejrzeć i kupić w księgarniach.

Generalnie TRIALOG okazał się bardzo udanym przedsięwzięciem. Jestem pod dużym wrażeniem sprawności organizatorów, którzy zadbali, aby spotkanie wokół Villi Sokrates było również odnotowane przez mieszkańców Krynek i okolic. Zadbano o koncerty, wystawy, wydarzenia artystyczne w terenie.

Czekam na kolejną edycję Trialogu – spotkania wokół VILLI SOKRATES.

W ogrodzie Villi Sokrates. Na zdjęciu od lewej: Aleg Łatyszonok, Lawon Wolski, Lawon Tarasewicz, Andrzej Poczobut i Krzysztof Król z Kancelarii Prezydenta RP.

Komentowanie zamknięte.