HomeDorobek naukowyRecenzjeKrólik jest najsprytniejszy

Malcolm Gladwell „Dawid i Goliat” czyli: Jak skazani na niepowodzenie mogą pokonać gigantów. Wydawnictwo Znak, Kraków 2014,

Nazwał bym tę pracę podręcznikiem, nie tylko dla coachów. Książkę przeczytałem „jednym tchem”, gdyż nie jest typem psychologicznego poradnika, jakich dzisiaj na rynku sprzedaje się tysiące. Mimo, że w pierwszy zdaniu napisałem „podręcznik” to nie jest również typ literatury instruktażowej. W zasadzie mam problem jak to zakwalifikować. Ale o tym później.

Z mojego punktu widzenia książka pomaga zrozumieć mechanizmy rządzące ludzkim systemem motywacyjnym. U Gladwella nie ma to jednak charakteru wykładu akademickiego, ale bardzo sugestywnej wycieczki po zdarzeniach, które udowadniają siłę ludzkiej kreatywności.

Autor zaczyna od przypomnienia biblijnej historii Dawida i Goliata. Na kilkunastu stronach opisuje kreatywność małego i nieuzbrojonego Dawida, który dzięki sprytowi, inteligencji i pomysłowości pokonuje wytrawnego lidera wojowników filistyńskich. W następnym rozdziale długo i przyznam zawile opisuje techniki treningowe, które jego przyjaciele stosowali przygotowując niewielkie wzrostem dziewczęta, w drużynie koszykówki. Osiągnięte rezultaty zachwycały i zdumiewały specjalistów w tej dyscyplinie. Autor udowadnia tym samym, że silna motywacja połączona z odpowiednimi technikami wykorzystującymi tzw. mechanizm dźwigni, może przynieść sukces nawet tym, którzy nie są stworzeni do tej dyscypliny sportu.

Trzeci obszar to szkolne wychowanie dzieci połączone ze statusem majątkowym rodziców. Okazuje się, że „wypasione” metody edukacji w elitarnych szkołach nie muszą przynosić lepszych efektów niż nauka w przeciętnej szkole w rówieśniczym gronie. Gladwell opisuje tzw. krzywą dzwonową, gdzie na poziomie mamy rozdział między biedą i bogactwem a w pionie relacje między trudnym i łatwym. Amerykańscy psychologowie i pedagodzy odnoszą efektywność edukacji do poziomu średniej zamożności, która w USA wynosi ok. 75 tys. USD rocznie. Oznacza to, że na tym poziomie, przy odpowiedniej liczbie uczniów w klasach (nie więcej niż 30 i nie mniej niż 20) można osiągać optymalne efekty w edukacji i niepotrzebne są przy tym jakieś specjalne narzędzia i bogate zaplecze.

Zarówno bieda jak i nadmierne bogactwo mogą prowadzić dzieci do degeneracji, lub w najlepszym wypadku do znacznego osłabienia systemu motywacyjnego.

Autor opisuje także w bardzo ciekawy sposób jak studenci w przyjaznym środowisku mogą osiągać lepsze rezultaty na przeciętnych uczelniach niż zaprzęgnięci do wyścigu szczurów w elitarnych i drogich ośrodkach akademickich. Podaje tu metaforę małego stawu i dużego jeziora. Dobrze zmotywowany student może wyrosnąć na wybitnego naukowca, pod warunkiem, że będzie miał dozowane w odpowiednich dla niego proporcjach trudności jak i systematycznie wyłaniające się pola sukcesu1.

Gladwell jest zwolennikiem znanego z literatury poglądu iż traumy dzieciństwa, bolesne przeżycia, bieda itd. nie determinują losu i ścieżki rozwoju człowieka, a wręcz odwrotnie mogą się stawać się paliwem napędzającym motywację na długie lata wyrzeczeń i ciężkiej pracy.

Człowiek wykonujący ciężką i niewdzięczną pracę, spostrzegany przez nas z odległej perspektywy ma na ogół tak silny punkt odniesienia, że jest w stanie radośnie znosić coś co dla obserwatora wydaje się niezrozumiałe. To jak w tej anegdocie o budowniczych katedry w średniowieczu i podobnego rozmiarami zamku, tamże. Ci pierwsi są wyznawcami i swój system motywacyjny opierają na głębokiej wierze w Boga. Drudzy są najemnikami lub wręcz niewolnikami. Obie obserwowane grupy wykonują te same czynności, choć z diametralnie odmienną dynamiką i zaangażowaniem.

Ze zdumieniem czytałem rozdział szósty o kulisach i nieznanych mi wcześniej faktach z kampanii Martina Luthera Kinga, w latach 60-tych. Amerykańskie Birmingham, zwane Johannesburgiem południowej części USA, było miejscem szczególnego starcia czarnej społeczności z obecną tam niechęcią białych do odejścia od „tradycyjnej” segregacji rasowej. O ile spektakularne akcje obywatelskiego nieposłuszeństwa w innych częściach Ameryki kończyły się sukcesem o tyle w Alabamie sprawy czarnej społeczności spotykały się z biernością tych, którzy powinni być tym zainteresowani. Przełomowe dla losu Birmingham i walki o prawa czarnych, okazało się przypadkowe zdjęcie z ulicy miasta, gdzie podczas marszu słabo zorganizowanych zwolenników Kinga – 3 maja 1963 roku – pies naskakuje i szarpie czarnego młodzieńca. Moment ten uchwycił fotograf Associated Press, Bill Hudson. Nazajutrz fotografia znalazła się na pierwszych stronach największych amerykańskich gazet. Prezydent Kennedy był tak zbulwersowany tym zdjęciem, że natychmiast wydał polecenie zajęcia się sprawą, a już po kilku miesiącach Kongres uchwalił przełomową ustawę Civil Rights Act.

Gladwell podaje jednak, że zdjęcie ma zupełnie inny kontekst. Młody chłopak wcale nie bierze udziału w demonstracji, mało tego pochodzi z konserwatywnej czarnej rodziny zwalczającej Luthera Kinga i jego współpracowników w Alabamie. Chłopak nie jest atakowany przez psy tylko się z nimi przekomarza, gdyż ma doskonałe obycie ze zwierzętami. Pies go nie gryzie a policjant przytrzymuje mocno smycz, na wszelki wypadek. Gapie z tłumu na zdjęciu nie wyrażają swoimi twarzami żadnych negatywnych emocji, spokojnie się przyglądają. Mimo to fotografia odegrała tak ważną rolę w historii USA.

W tym kontekście właśnie pojawia się historia królika, który oprócz sprytu ma jeszcze odrobinę szczęścia. Działacze murzyńscy w Birmingham takie szczęście mieli.

Królik w amerykańskich bajkach jest zawsze kreatywny, pomysłowy i potrafi przechytrzyć najgroźniejsze ze zwierząt. W naszej szerokości geograficznej podobnego królika moglibyśmy znaleźć w animowanym filmie o wilku i zającu. Zając-królik jest przede wszystkim szybki i inteligentny, a swoje słabości potrafi zmienić w siłę.

Gladwell radzi się uczyć od królików / zająców. A przynajmniej czytać bajki i ludzkie historie o sytuacjach, w których nasza słabość i beznadziejna sytuacja mogą się zmienić o 180 stopni, dzięki kreatywności, inteligencji i sprytowi.

Książka zadziwia z kilku powodów. Jako człowiek czytający i piszący prace akademickie przyzwyczajony jestem do pewnej formy naukowej narracji. Dowodzone racje mają być podparte tezami, tezy zaś empirycznymi danymi, te zaś oparte na dowiedzionych liczbach, faktach, cytatach, opisach. Wszystko w metodologii „szkiełka i oka”. Tymczasem książka Gladwella pełna jest przykładów z ludzkiego życia, opisów zdarzeń, faktów prasowych, emocji i wulkanów ludzkich uczuć wyrażających się niekiedy tekstami, niekiedy działaniami.

Czy można napisać naukową książkę o motywacji? Gladwell pokazuje, że można.

A jego warsztat, oparty o zaplecze eksperymentalne, empirię wynosi z przeprowadzonych badań własnych lub zapożyczonych. Do tego umiejętnie je prezentuje.

Książka Gladwella to dobry punkt startu dla penetracji akademickich a także do treningu osobistego. Polecam.

Komentowanie zamknięte.