HomeDorobek naukowyKsiążkiBiałoruski Tristan

Białoruski Tristan – Europejski Tristan

Pomysł wydania faksymile rękopisu „Tristana” zrodził się na przełomie 1999 i 2000 roku, kiedy
pracowałem w Mińsku. Byłem wówczas pod wielkim wrażeniem dzieła prof. Normana Daviesa „Europa” oraz książki prof. Jerzego Kłoczowskiego „Młodsza Europa”. Dzięki prof. Normanowi Daviesowi dowiedziałem się, że w poznańskiej bibliotece znajduje się rękopis białoruskiego Tristana, dzieło, które pozostaje trwałym śladem nie przerwanych więzi Białorusi z Europą W wielu dyskusjach z białoruskimi przyjaciółmi wracaliśmy do kwestii politycznego i cywilizacyjnego osadzenia Białorusi w procesach jednoczącej się Europy. Dla wielu polityków w Mińsku nie było to tak jednoznaczne jak dla nas w Polsce, po 1989 roku. Proces powrotu do „rodzinnej” Europy dla nas Polaków był czymś naturalnym, formą wynagrodzenia za lata poniżenia, niewoli i totalitarnego ucisku. Na Białorusi ten proces nie był tak jednoznaczny. W życiu publicznym na Białorusi po 1990 roku zabrakło wyraźnej cenzury między tym, co sowieckie, a tym co „europejskie”. Nie potępiono zbrodni ZSRR, nie dokonano rozliczenia z systemem, ludzie nie ujrzeli wyraźnie i na dużą skalę (media, muzea, podręczniki szkolne itp.) podłości bolszewizmu i zbrodni systemu, który odebrał im podmiotowość, a w czeluść niepamięci wrzucił całe pokolenia patriotów i bohaterów.


Europejska tożsamość i powrót do grona cywilizowanych państw Europy to obecnie główne zadanie dla liderów
białoruskiej opozycji demokratycznej, dla intelektualistów i autorytetów życia publicznego. Proces ten trwa, a wydarzenia wokół ostatniej batalii Prezydenckiej, demonstracje i heroiczna postawa młodzieży białoruskiej tylko
potwierdzają nasze przekonanie, że miejscem Białorusinów nie jest jakaś nieokreślona przestrzeń euroazjatycka,
gdzie „bliska zagranica” to Tadżykistan, Uzbekistan a sąsiednia Polska to „zagranica daleka”. Na Placu
Październikowym w Mińsku przez kilka mroźnych dni i nocy, w marcu 2006 roku młodzież wysoko podnosiła
flagę zjednoczonej Europy. Na apel Władzimira Arłowa zmieniono nazwę placu i nadano mu imię Konstantego Kalinowskiego, jednego z przywódców powstania 1863 roku. To wyraźny znak, że Białoruskie elity zaczęły prowadzić swój naród w kierunku Europy, jako obszaru wspólnej pamięci – miejsca i przestrzeni, w której wartością jest to co nas kształtowało przez tysiąclecia – chrześcijaństwo i spuścizna cywilizacyjna oparta na starożytnej Grecji i
Rzymie.

Do tradycji i cywilizacji europejskiej na Białorusi należą nie tylko ślady kultury materialnej – budowle, klasztory, zamki, kościoły, ale także świadectwa kultury duchowej i intelektualnej – rękopisy czy drukowane słowo. Między nimi : Biblia Franciszka Skaryny, Statuty Wielkiego Księstwa Litewskiego, dzieła Szymona Budnego z książnicy Radziwiłłowskiej w Nieświeżu i wiele innych. Do najstarszych należy także zbiór rękopisów z przełomu XVI i
XVII wieku. Zebrany w jedną księgę zeszyt na pierwszym miejscu zawiera przepisaną czy opowiedzianą na nowo legendę Tristana., młodego księcia Kornwalii zakochanego w irlandzkiej Księżniczce Izoldzie. W ciągu wieków ta opowieść przywędruje do Słowian wschodnich i na terytorium dzisiejszej Białorusi zostanie opisana jako własna historia Witeziów. To jest znak spójności kulturowej i mechanizm obiegu głównych kodów cywilizacji europejskiej. Legenda o rycerskiej miłości zaczęła się gdzieś w mrokach VI czy VII stulecia i obiegła całą średniowieczną Europę. Wydaje się, że nasycała wyobraźnię rycerzy wyprawiających się przeciw niewiernym, ale po epoce wypraw krzyżowych została żywa także w całej Europie jako figura i synonim czystości uczuć, wbrew panującym
zwyczajom i tradycjom. Historia Tristana okazała się na tyle żywa, że doczekała się wielu wersji w całej średniowiecznej Europie. Zapewne sąsiedztwo Wielkiego Księstwa z zakonami rycerskimi było miejscem wzajemnego przenikania się różnych elementów kultury duchowej i materialnej.

Oddzielną kwestią pozostaje rzemiosło pisarskie, które na Białorusi uzyskało taką powszechność i biegłość.
To z pewnością duża zasługa jezuitów i ich szkół. W ośmiu kolegiach jezuickich na Białorusi i na Uniwersytecie w Wilnie, do końca XVIII wieku, wykształcono tysiące przedstawicieli szlachty, duchowieństwa i mieszczan. Szkoły wydały nie tylko znakomitych pisarzy, polityków, przywódców, ale także olbrzymią rzeszę prostych urzędników, duchownych i przede wszystkim światłych obywateli Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Jak powstał białoruski rękopis Tristana ? Moim zdaniem to pośrednio efekt pracy oświatowej jezuitów. Kolegia jezuickie pozwalały nabrać umiejętności niezbędnych do tego, aby być biegłym w ówczesnej literaturze i myśli
humanistycznej. Nieprzypadkowo młodzi studenci wileńskich uczelni na początku XIX wieku tworzą już cały ruch społeczny. Żeby dojść do tego potrzebna jest twórczość pojedynczych osób zatrudnionych w lokalnych dworach, urzędach i kancelariach kościelnych.

Pod koniec XVI wieku takich ludzi potrafiących biegle władać łaciną czy greką było na Białorusi tysiące. To do rąk jednego z absolwentów szkół jezuickich trafia jakaś wersja Tristana, nie wiemy czy pisana czy mówiona, czy jedna czy wiele wersji. Wtedy powstaje białoruski tekst.

Język białoruski (czy starobiałoruski) , jak zapewniają znawcy historii, był w kolegiach jezuickich językiem wykładowym do połowy XVII wieku. Pisano go także na przemian alfabetem ruskim (cyrylicą) lub łacinką. Przekłady z łaciny, greki – w jedną i drugą stronę – nie stanowiły problemu dla przeciętnego absolwenta jezuickiego kolegium. To był przecież przedmiot nauki w pięcioklasowym gimnazjum, podczas trzyletnich studiów filozoficznych czy czteroletnich teologicznych.

Źródłem inspiracji autora rękopisu mogła być też literatura przywieziona z jednego z zachodnich uniwersytetów. Powszechną praktyką w XVI wieku były wyjazdy na studia do Padwy, Bolonii, Krakowa, Pragi czy innych europejskich miast.

Jak rękopis znalazł się w Poznaniu szczegółowo pisze Pani Agnieszka Baszko z Działu Zborów Specjalnych Biblioteki Raczyńskich. Oczywiście fakt istnienie rękopisu nie jest jakimś odkryciem dla specjalistów, filologów i historyków. Znamienita Zora Kipiel robiła już na emigracji podobny projekt o charakterze filologiczno-historycznym, przedstawiając nawet kopie mikrofilmu z pierwszych stron, w wersji czarno-białej. W chwili obecnej zależało nam na „pomnikowym” wydaniu całości manuskryptu, aby dotarł do największych białoruskich bibliotek, był dostępny w
wersji elektronicznej i miał szerszy zasięg oddziaływania.

Rękopis chroniony w Bibliotece Raczyńskich nie może być powszechnie dostępny, gdyż jest tylko słabym papierowym manuskryptem, narażonym na zniszczenie i działanie niebezpiecznych pleśni. Razem z rękopisem
Tristana w jedną księgę, oprawioną w skórę zszyto także historie księcia Gwidona, króla Atylli, kroniki żmudzkie, dokumenty królewskie Władysława IV i Zygmunta I oraz dokumenty rodziny Unichowskich, przez których rękopis trafił do Nieświeża, prawdopodobnie w końcu XVII lub na początku XVIII wieku. Oddajemy naszym białoruskim przyjaciołom faksymile rękopisu wraz z analizą filologiczną dr Brazgunowa, dr Starowojtowej i ich przekładami na współczesny język białoruski. Wierzę, że ten dokument historyczny stanie się przedmiotem pogłębionej analizy w białoruskich szkołach i na Uniwersytetach. Wierzę, że to wydanie w jakimś małym stopniu zbliży jeszcze bardziej nasze narody i umocni przekonanie, że nasza bogata historia da nam wiele inspiracji do budowania wspólnej i bezpiecznej Europy.

 

Mariusz Maszkiewicz
Warszawa, 13 grudnia 2006 r.

 

Komentowanie zamknięte.